Informatyzacja w rękach MSWiA

Informatyzacją kraju i administracji publicznej będzie w nowym rządzie zajmować się Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA). Poprzednio dział ten był w gestii resortu nauki

To było nieszczęście, że ten dział nie znalazł się w MSWiA wcześniej, bo to tam było przeprowadzanych najwięcej projektów informatycznych - powiedział agencji PAP poseł PiS Antoni Mężydło, który w Sejmie poprzedniej kadencji zajmował się z ramienia swej partii projektem ustawy o informatyzacji administracji publicznej. Wiceministrem MSWiA odpowiedzialnym za informatyzację będzie Grzegorz Bliźniuk, wcześniej m.in. dyrektor departamentu systemów informatycznych administracji publicznej w MNiI.

W poprzednim rządzie za informatyzację - która jako dział administracji rządowej została wyodrębniona dopiero w 2002 r. - odpowiadało Ministerstwo Nauki i Informatyzacji (MNiI) powstałe po przekształceniu Komitetu Badań Naukowych. W nowym rządzie PiS ten resort rozparcelowano całkowicie, bo dział nauka przeniesiono z kolei do Ministerstwa Edukacji i Nauki.

Jedna z głównych informatycznych bolączek polskiej administracji określana bywa mianem "Polski resortowej". Systemy informatyczne poszczególnych resortów i urzędów rozwijane niezależnie nie są w stanie ze sobą współpracować i wymieniać informacji. Dla obywateli chcących cokolwiek załatwić oznacza to często np. konieczność żmudnego wydostawania swych dokumentów z jednego urzędu i niesienia ich do okazania w innym, choć wszystko to powinni przeprowadzać sami urzędnicy drogą elektroniczną. Tę sytuację ma poprawić ustawa o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne przygotowana przez MNiI i przyjęta w tym roku ogromną większością przez parlament. Nakazuje ona rządowi przygotowanie (do 21 stycznia przyszłego roku) pięcioletniego planu informatyzacji państwa.

Przeniesienie zadań związanych z informatyzacją administracji publicznej do MSWiA postulował m.in. poprzedni szef MNiI prof. Michał Kleiber. - Najpierw trzeba poprawić wszelkie procedury administracyjne, a dopiero potem przystąpić do ich informatyzacji. Obecnie bywa tak, że niektóre dokumenty nie mają nawet jasno określonej w przepisach ścieżki obiegu urzędowego. Czegoś takiego nie da się zinformatyzować. Informatyzacja bałaganu zawsze przyniesie więcej szkód niż korzyści - mówił niedawno Kleiber w wywiadzie dla "Gazety", narzekając na niewielkie możliwości wymuszenia na innych resortach niektórych koniecznych zmian i decyzji.

Wcześniej przedstawiciele PiS planowali, że informatyzacją zajmie się pełnomocnik w kancelarii premiera. W rozmowie z PAP poseł Mężydło nie wykluczył, że z czasem jego partia może powrócić do tego pomysłu.