Pracownicy Handlowego kontra fiskus

Fiskus domaga się od tysięcy pracowników Banku Handlowego, by zapłacili podatek od pracowniczych akcji. Pracownicy protestują: wielu zapomniało o przyznanych przed ośmiu laty akcjach, dla wielu podatek oznacza poważne tarapaty. W spór wmieszał się rzecznik praw obywatelskich

- Urząd skarbowy grozi, że jeśli nie zapłacę podatku i odsetek, to mnie zlicytuje. Nie wiem co. Mieszkanie? Nic innego nie mam. Jestem przerażona - szlocha pracownica Banku Handlowego. - Nie jestem przestępcą. Nie wiedziałam, że podatek trzeba płacić. Myślałam, że to my mamy rację w sporze z fiskusem - dodaje.

- Za pieniądze ze sprzedaży akcji kupiłem sześć lat temu samochód. Dziś jest on już niewiele wart. A fiskus chce, bym mu zapłacił więcej, niż wydałem na nowy samochód. Nie mam takich pieniędzy. Nie wiem, co robić - mówi były pracownik banku.

- Ludzie się boją. Wielu ma depresję. Kilka osób wspominało nawet o samobójstwie - opowiadają w związkach zawodowych Banku Handlowego.

Problem dotyczy blisko 4,3 tys. pracowników, którzy podczas prywatyzacji banku w 1997 r. kupili jego akcje po preferencyjnej cenie. Był to rodzaj premii, jaką minister skarbu (właściciel banku) wypłacił im za budowanie rynkowej pozycji Handlowego. Dziesiątki tysięcy pracowników innych firm państwowych, m.in. TP SA, KGHM, czy PKN Orlen, dostawały do 15 proc. darmowych akcji na podstawie ustawy "o komercjalizacji i prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych". Handlowego ta ustawa nie dotyczyła.

Pracownicy Handlowego płacili 4 zł za akcję. Na osobę przypadło średnio około 1080 akcji. Ten, kto po dwóch latach karencji sprzedał wszystko na giełdzie, mógł otrzymać około 55 tys. zł. Wedle fiskusa powinien to doliczyć do innych dochodów i zapłacić podatek według skali ze stawkami 19, 30 i 40 proc.

Tylko nieliczni pracownicy zapłacili podatek.

- Nie płaciliśmy, bo zarówno prospekt emisyjny banku, jak i Komisja Papierów Wartościowych i Giełd stwierdzały, że nabyliśmy akcje w ofercie publicznej. A skoro tak, to zgodnie z obowiązującymi wtedy przepisami podatku nie powinno być - mówią dziś związkowcy. Niedawno poprosili ministra finansów, by zaniechał poboru podatku.

Wiceminister finansów Jarosław Neneman: - Nie zrezygnujemy z tych pieniędzy. Wygraliśmy w Naczelnym Sądzie Administracyjnym wszystkie sprawy o opodatkowanie dochodów ze sprzedaży akcji pracowniczych Handlowego.

Dlaczego fiskus dopiero teraz, tuż przed przedawnieniem całej sprawy, ruszył do ściągania podatku, który trzeba było zapłacić pięć lat temu? - Przez kilka lat toczyliśmy bój z biurem maklerskim o to, by przekazało nam listę osób, które uzyskały dochody ze sprzedaży akcji pracowniczych. Dostaliśmy ją dopiero w 2005 r. - tłumaczy Neneman.

Przyznał, że przed laty urzędy skarbowe nie były zgodne co do tego, czy opodatkowywać dochody ze sprzedaży akcji pracowniczych Handlowego. - Jeśli jakiś urząd twierdził, że podatnik nie powinien płacić, to teraz może to być argument na korzyść tego podatnika przy występowaniu o umorzenie odsetek - powiedział Neneman. Jego zdaniem pracownicy Handlowego mogą występować o umorzenie odsetek od niezapłaconego podatku, jeśli mogłoby ich to postawić w trudnej sytuacji materialnej czy życiowej.

Rozżaleni pracownicy nie odpuszczają. W zeszłym tygodniu związki zawodowe banku złożyły do KPWiG wniosek o wycofanie Banku Handlowego z giełdy. Posiłkują się decyzją Naczelnego Sądu Administracyjnego, który stając po stronie fiskusa, stwierdził, że pracownicy nie kupowali akcji w ofercie publicznej i dlatego powinni zapłacić podatek. - Skoro my nie kupowaliśmy akcji w ofercie publicznej, to i inni inwestorzy giełdowi również. A więc bank nie powinien być notowany na giełdzie - mówi nam pracownik banku, który dwa miesiące przed przedawnieniem się sprawy otrzymał wezwanie do urzędu skarbowego.

- Dzisiaj nie można wyrzucić banku z obrotu. Nie ma do tego przesłanek. Poza tym taki wniosek może złożyć jedynie sam emitent lub biuro maklerskie, które organizowało ofertę w 1997 r. - powiedział "Gazecie" Łukasz Dajnowicz, rzecznik KPWiG.

Pracownicy banku mają jednak "sposób" na walkę z fiskusem. - Kilka osób wygrało w sądzie spór ze skarbem państwa. Mają orzeczenia, że prospekt emisyjny wprowadzał pracowników w błąd stwierdzeniem, iż nabywają akcje w ofercie publicznej. Na tej podstawie skarżący odzyskali pobrane przez urząd skarbowy odsetki od podatku. Dodatkowo państwo musiało im wypłacić odsetki od tych kwot - usłyszeliśmy od związkowców banku. Zapowiadają, że jeśli sprawa nie zostanie rozwiązana po ich myśli inaczej, to masowo będą występować do sądów przeciwko skarbowi państwa z żądaniem zwrotu odsetek.

Po naszym środowym tekście o problemach podatkowych pracowników Handlowego w czwartek pomoc obiecał im za to rzecznik praw obywatelskich.