Rosja proponuje Polsce traktat o ropie naftowej

Nieoczekiwanie Rosja znów zaproponowała Polsce podpisanie umowy międzyrządowej o dostawach i tranzycie ropy naftowej. Z takim pomysłem Moskwa występowała od kilku lat, a Warszawa go odrzucała. Dlaczego więc Rosjanie do tego wracają?

Jak się dowiedzieliśmy, z propozycją podpisania traktatu międzyrządowego o współpracy w branży naftowej Rosja zwróciła się do Polski 10 dni temu. 8 i 9 września z wizytą w Moskwie przebywał wiceminister gospodarki Piotr Rutkowski. Kieruje on z polskiej strony pracami grupy roboczej do spraw współpracy w sektorze paliwowo-energetycznym, która działa w ramach polsko-rosyjskiej Międzyrządowej Komisji do spraw Współpracy Gospodarczej.

- W ostatnim dniu wizyty dostałem projekt takiego traktatu od Olega Gordiejewa, wiceprezesa rosyjskiej Federalnej Agencji do spraw Energii. Nie mogłem rozmawiać na temat propozycji zgłoszonej w ostatnim momencie. Ustaliliśmy więc, że omówimy ją na kolejnym posiedzeniu grupy, które powinno się odbyć w drugiej połowie października - powiedział nam wiceminister Rutkowski. Jego zdaniem rosyjskie propozycje są "bardzo jednostronne".

Rosja wraca do traktatu

Z ofertą podpisania traktatu międzyrządowego o współpracy w branży naftowej Moskwa zwróciła się już na przełomie 2001 i 2002 r. Jeszcze pod koniec zeszłego roku o podpisanie takiego traktatu dopominał się w wywiadzie dla agencji Interfax Nikołaj Zachmatow, radca handlowy Rosji w Polsce.

W Warszawie rosyjskie propozycje wzbudziły konsternację. Moskwa chciała, aby Polska zobowiązała się do odbierania przez wiele lat rosyjskiej ropy naftowej w ustalonych z góry ilościach. Nie mniej zagadkowa była propozycja, by polska strona zarezerwowała na wiele lat z góry moce przesyłowe naszych rurociągów do tranzytu rosyjskiej ropy. W traktacie miały być również określone stawki opłat za tranzyt rosyjskiej ropy przez Polskę. Jednocześnie jednak rosyjska strona nie gwarantowała, np. na zasadzie "tłocz lub płać", że będzie przesyłać tranzytem przez Polskę ustalone w traktacie ilości ropy.

Polska się nie zgadza

Wcześniejsze propozycje traktatu Polska odrzuciła. Nasz rząd stwierdził, że nie może polskim rafineriom, które należą do giełdowych spółek, narzucić zobowiązania do odbioru rosyjskiej ropy. Z analiz polskiego MSZ wynikało też, że byłoby to sprzeczne z prawem UE.

Propozycje Rosji w sprawie tranzytu mogłyby zaś zablokować możliwości przesyłu polskimi rurociągami ropy naftowej z basenu Morza Kaspijskiego przez planowane przedłużenie do Gdańska rurociągu Odessa - Brody z Ukrainy. Plany transportu kaspijskiej ropy przez Ukrainę i Polskę są popierane przez Unię Europejską.

Deklaracja czeka na podpis

W zamian Warszawa zaproponowała Moskwie podpisanie deklaracji o współpracy w dziedzinie dostaw rosyjskiej ropy do Polski. Rządy obu państw miały oświadczyć, że "będą dążyć do zapewnienia sprzyjających warunków do współpracy w dziedzinie dostaw ropy naftowej z Rosji do Polski na poziomie odpowiadającym zapotrzebowaniu gospodarki polskiej na rosyjską ropę, a dostawy tego surowca będą realizowane na podstawie kontraktów zawieranych między zainteresowanymi firmami z obu krajów". W połowie marca rząd Marka Belki podjął uchwałę w sprawie podpisania takiej deklaracji. Jednak do tej pory jej nie podpisano.

To, że Rosjanie obecnie wracają do propozycji wielokrotnie odrzuconych przez Polskę, wzbudził w Warszawie zaniepokojenie. - To wygląda tak, jakby dali nam znać, że coś szykują, choć nie wiadomo co - powiedział nam pragnący zachować anonimowość przedstawiciel branży paliwowej.