WYBOROWA SA. Trwa strajk głodowy

Środa była ósmym dniem strajku głodowego w Wyborowej SA (dawny Polmos Poznań). Protestujący czekają na piątkowe rozmowy z prezesem spółki

W biurowcu Wyborowej SA głoduje dziewięć osób. Protestują oni przeciwko planom zwolnienia z firmy 119 na ok. 200 zatrudnionych w zakładzie produkcyjnym w Poznaniu. Wczoraj jednak zmienił się skład głodujących, ponieważ we wtorek po południu zasłabła szefowa związków branżowych Włodzimira Hantkiewicz-Szmyt. Głodowała ona od początku, czyli od 31 sierpnia. - Jeszcze podczas wtorkowej wizyty wojewody wielkopolskiego czuła się w miarę dobrze, ale po południu nagle zasłabła i lekarz zdecydował o hospitalizacji - zaznacza inny z głodujących, szef zakładowej "Solidarności" Ireneusz Hałas. Wczoraj Hantkiewicz-Szmyt została wypisana ze szpitala i przebywa w domu. Jak zaznaczają związkowcy, nie było jednak problemów ze znalezieniem zastępstwa. - Jest bardzo wielu chętnych - tłumaczy Ewa Szajstek, również głodująca.

We wtorek wydawało się, że nastąpi przełom, a kryzys w Wyborowej SA zostanie załagodzony. Do mediacji włączył się bowiem wojewoda. Jednak zainicjowane przez niego spotkanie zarządu ze związkowcami nie przyniosło efektu. Dopiero we wtorek wieczorem do strajkujących dotarł faks od prezesa Wyborowej SA Cesara Giron, w którym zaprasza on związkowców na spotkanie w piątek.

Głodówka nie jest jedyną formą protestu. Nie doszło co prawda do zapowiadanego strajku okupacyjnego, bo zarząd wstrzymał produkcję i nie wpuszcza chcących strajkować pracowników na teren zakładu. Ci protestują jednak pod biurowcem spółki.

Zarząd Wyborowej SA tłumaczy konieczność zwolnień względami ekonomicznymi. - Zmienił się gust konsumentów, rośnie konkurencja, bo prywatyzowane są inne Polmosy i wciąż ok. 20 proc. rynku to alkohol z przemytu - zaznacza wiceprezes spółki Andrzej Szumowski.

W chwili prywatyzacji w 2001 r. Polmos Poznań był jednym z największych w branży z 18-proc. udziałem w rynku polskim. Dziś ten udział sięga 4,5 proc.