Nazwy przystanków na sprzedaż

Przystanek tramwajowy Lechicka na poznańskiej trasie szybkiego tramwaju zmienił ostatnio nazwę na Lechicka/Poznań Plaza. Nie za darmo. Nazwami przystanków handluje też MZK w Tychach

- To się opłaca. Zarówno nam, bo mamy z tego pieniądze, jak i Plazie, bo teraz każdy wie, jak do niej dojechać - mówi rzeczniczka poznańskiego MPK Iwona Gajdzińska. W przypadku Plazy nazwę przystanku zmieniono na prośbę tego centrum handlowego.

Nazwy przystanków od początku roku sprzedaje też Miejski Zarząd Komunikacji w Tychach. Proponuje je dużym firmom, które mają swoje siedziby w pobliżu. Tychy E.Leclerc, Tychy Delphi, Tychy Hoop - to tylko niektóre z nowych nazw. Na wielu z nich pojawiły się od razu nowe wiaty, a nawet podświetlane rozkłady jazdy.

Iwona Gajdzińska z poznańskiego MPK podkreśla, że nie każdy może kupić nazwę przystanku. - Ta propozycja skierowana jest do instytucji, które są punktami orientacyjnymi w mieście - zaznacza. Czy w Poznaniu znajdą się inni chętni na własny przystanek? Nie wyklucza tego Barbara Kearney z położonego w centrum miasta domu handlowego Kupiec Poznański. - Wszystko zależy od sumy, jaką należałoby wyłożyć - mówi.

Zmiana nazwy przystanków wiąże się z kosztami - trzeba wymienić tablice na przystankach, rozkłady jazdy. - Plaza pokryła wszystkie wydatki. Poza tym MPK dostaje co miesiąc pewną kwotę z tego tytułu - zaznacza Gajdzińska. Ile? Tu pani rzecznik zasłania się tajemnicą handlową.

Wiadomo za to, ile kosztuje to w Tychach - za każdą zmianę przystanku firmy płacą od 2 do 5 tys. zł rocznie. W tej wyższej cenie wliczony jest koszt nowej wiaty. Do tej pory do kasy tyskiego MZK wpłynęło z tego tytułu ponad 100 tys. zł.