Cukier zdrożeje

Po raz pierwszy od dziewięciu lat Unia rozpoczęła wykup cukru od producentów. Tym samym przyznała, że ceny cukru na rynku spadły poniżej kosztów produkcji

Wczoraj pierwsze umowy na wykup cukru po cenach interwencyjnych podpisała z polskimi cukrowniami Agencja Rynku Rolnego. Na razie na 81 tys. ton.

Od wielu lat ceny na rynku unijnym były wyższe od kosztów produkcji, więc agencje nie skupowały cukru od producentów. Ostatnia taka transakcja odbyła się na minimalną skalę w 1986 roku - we Włoszech kupiono wtedy 15 tys. ton. W tym roku w całej Unii agencje już podpisały umowy na wykup ok. 650 tys. ton, a kolejne wnioski na 40 tys. ton są rozpatrywane.

To ile cukru nasza ARR będzie musiała kupić, będzie zależało od reakcji rynku na wczorajsze decyzje. Jeśli ceny rynkowe nie wzrosną ponad interwencyjne, koncerny zgłoszą kolejne partie cukru do wykupu.

Obecny system regulacji rynku polega na tym, że gdy ceny spadają poniżej poziomu interwencji, to unijne agencje (w Polsce jest to ARR) muszą wykupić od producentów cukier po z góry ustalonej cenie - w tym roku wynosi ona 632 euro za tonę, czyli 2563 zł. Obecna cen na rynku spadła już poniżej 2400 za tonę. Dlatego producenci zgłosili się do ARR o wykup cukru.

- Liczymy teraz na wzrost cen, ale jeśli tak się nie stanie, będziemy zgłaszali kolejne wnioski o wykup - powiedział nam Adam Koziołek, prokurent jednej z największych spółek w kraju należącej do niemieckiego koncernu Nordzucker.

Jeśli teraz cukier nie zdrożeje, to jego cena skoczy prawdopodobnie we wrześniu. Wtedy właśnie Komisja Europejska wprowadzi tzw. deklasyfikację kwoty cukrowej, czyli obniży limit cukru, jaki producenci będą mogli w tym sezonie rzucić na rynek. Cukrownicy spodziewają się, że redukcja wyniesie ok. 2 mln ton, czyli jakieś 12 proc. unijnej produkcji. Z tego ok. 100 tys przypadnie na Polskę.

Dzięki temu ruchowi KE zrównoważy podaż cukru z popytem i wywoła wzrost cen. UE chce przeprowadzić też przygotowaną przez komisarz ds. rolnictwa Mariann Fischer-Boel reformę rynku cukru, która zakłada stałe zmniejszenie podaży cukru o blisko 5 mln, czyli ok. 30 proc.

Jednak cukrownicy i plantatorzy buraków od miesięcy walczą o złagodzenie i odsunięcie w czasie reformy. Zakłada ona zniesienie ceny interwencyjnej, a zamiast niej wprowadzenie ceny referencyjnej (ARR mogłaby, ale nie musiała już wykupywać po niej cukier), i to na znacznie niższym poziomie - zamiast 632 euro za tonę dostawaliby 385,5 euro w 2008 r.

Cła dla najbiedniejszych krajów świata z 420 euro za tonę mają być ograniczane i zniknąć w 2009 r., a ceny skupu buraków spaść z 43,6 euro za tonę do 25 euro w 2009 r. Unia proponuje wypłacanie rolnikom rekompensat w wysokości 60 proc. tego spadku cen, czyli w 2009 r. rolnicy będą dostawali ok. 35 euro za tonę.

Producenci zgadzają się na reformę, ale na własnych warunkach. Nie może zacząć się ona wcześniej niż za trzy-cztery lata, po zakończeniu przez branże restrukturyzacji.

Domagają się utrzymania ceny interwencyjnej chociaż na niższym poziomie niż obecna. Chodzi o minimum 500 euro za tonę, ale taka cena wymaga utrzymania ceł.

- Tylko tak utrzymamy produkcję cukru w Europie. Inaczej Brazylia, która ma niemal nieograniczone możliwości obniżania ceny wykończy wszystkich producentów w Unii - mówi Antoni Pawlak z zarządu Krajowej Spółki Cukrowej największego dostawcy cukru na polski rynek.

Tymczasem Światowa Organizacja Handlu chce, by cła na produkty rolno-spożywcze nie mogły być wyższe niż 100 proc. ceny światowej, czyli w przypadku cukru ok. 375 euro. Na to, mówią nieoficjalnie cukrownicy, nie będzie zgody.

Dowiedzieliśmy się, że komisarz Fischer-Boel spotyka się indywidualnie z ministrami rolnictwa poszczególnych krajów UE i dyskutuje o modyfikacji projektu. Prawdopodobnie już we wrześniu przedstawi jego nową wersję - z ceną interwencyjną i przesunięciem daty wprowadzenia reformy o rok.

W Polsce w przemyśle cukrowniczym pracuje ok. 100 tys. ludzi, a ok. 80 tys. rolników dostarcza buraki do cukrowni.