Olej opałowy: Podwyżka akcyzy trwale zamrożona

Senat zgodził się w piątek, aby ministrowi finansów związać ręce w sprawie podwyżek akcyzy na olej opałowy.

To konsekwencja majowych działań ministra Mirosława Gronickiego, który rozporządzeniem podniósł stawkę akcyzy na olej opałowy z 23 gr za litr do stawki równej akcyzie na olej napędowy - 1,028 zł za litr.

Tłumaczył to koniecznością walki z szarą strefą i mafią paliwową. Chodzi o to, że znacznie tańszy z powodu niższej akcyzy olej opałowy niektórzy tankują do samochodów i ciągników rolniczych. To łamanie prawa, ale nieuczciwi kierowcy i właściciele stacji benzynowych niewiele robią sobie z niskich kar.

Rozporządzenie miało wejść w życie 16 czerwca - nie weszło. Decyzja ministra wywołała trzęsienie ziemi. Oburzeni byli nie tylko ludzie ogrzewający domy olejem i samorządy opłacające np. ogrzewanie przedszkoli. Ostro zareagowali także politycy. Gdy minister nie chciał zrezygnować z podwyżki, posłowie z sejmowej komisji finansów publicznych błyskawicznie przygotowali projekt nowelizacji ustawy o akcyzie, zamrażający obecną stawkę akcyzy na olej opałowy i gaz grzewczy. I choć po kilku dniach namysłu minister wycofał się z podwyżki, to posłowie zgodnie uznali, że nie można mu ufać i przegłosowali zmiany w ustawi o akcyzie. Potem bezskutecznie próbowali jeszcze odwołać Gronickiego.

Nowelizacja ustawy o akcyzie trafiła do Senatu. Ten w piątek poparł decyzję Sejmu o ograniczaniu ministrowi finansów możliwości zmiany stawek akcyzy na oleje opałowe. - Uniemożliwiamy ministrowi finansów podwyższanie akcyzy, zostawiamy mu jednak pełną dyspozycyjność w zakresie jej obniżek od poziomu zapisanego w ustawie - tłumaczył szef senackiej komisji gospodarki i finansów Jerzy Markowski (SLD-UP).

Senatorowie wprowadzili do nowelizacji poprawki. Chcą, aby na olej opałowy wykorzystywany niezgodnie z przeznaczeniem, czyli np. do napędzania samochodów czy ciągników rolniczych, nakładana była karna akcyza w wysokości 2 tys. zł za tysiąc litrów. Inna poprawka zakłada przesunięcie terminu wejścia w życie nowych przepisów - zamiast 14 dni od jej ogłoszenia, miałyby obowiązywać po 30 dniach. Wcześniej nowelizacja wróci jednak jeszcze do Sejmu, który oceni poprawki Senatu. Potem trafi na biurko prezydenta.