Związki oskarżają Mittal Steel o transfer zysków

Śląscy związkowcy oskarżają hutniczy koncern Mittal Steel Holdings o transfer zysków z Polski. To kłamstwo - zaprzecza firma. Sytuację bada resort skarbu.

Sprzedaż Mittal Steel Polskich Hut Stali była jedną z kluczowych prywatyzacji rządu Leszka Millera. Największy na świecie koncern hutniczy kupił za 1,4 mld zł cztery polskie huty skupiające ok. 70 proc. krajowej produkcji. Prawdopodobnie bez inwestora huty padłyby.

Dzięki mocnej poprawie koniunktury na stal ubiegły rok dla spółki-córki Mittal Steel Polska, kontrolującej nasze huty, był bardzo udany. Zanotowała ona ok. 1,7 mld zł. zysku netto.

Co stało się z tymi pieniędzmi? Według związkowców polska firma ich już nie ma. Kupiła za nie obligacje wyemitowane przez spółkę matkę - Mittal Steel Holdings. Działacze informują o obligacjach za 500 mln dol. Papiery na kwotę 300 mln miały objąć d. Polskie Huty Stali, a za 200 mln koksownia Zdzieszowice, także kontrolowana przez Mittala. W ten sposób pieniądze z Polski służyłyby finansowaniu działalności Mittal Steel Holdings.

- Cała operacja i sposób jej przeprowadzenia są niezgodne z prawem i oznaczają złamanie umowy prywatyzacyjnej - powiedział podczas piątkowej konferencji prasowej Władysław Molęcki, szef Solidarności w dąbrowskim oddziale koncernu dawnej Hucie Katowice. Związkowcy domagają się, aby całą sytuacje zajęła się prokuratura.

Czy mają rację? Udowodnienie, że doszło do złamania umowy prywatyzacyjnej może być trudne. Jak poinformował nas rzecznik resortu skarbu Janusz Kwiatkowski - w umowie prywatyzacyjnej nie zapisano zakazu kupowania papierów dłużnych nowego właściciela.

- Źle się stało, ale takie są realia - mówi Kwiatkowski. - Obecnie tego błędu już nie powielilibyśmy. Przy prywatyzacji Polmosu Białystok przejmujący spółkę Amerykanie z CEDC zgodzili się, że przez pięć lat obowiązuje ich zakaz kupowania papierów dłużnych emitowanych przez spółkę matkę - mówi Kwiatkowski.

Resort skarbu ma sprawdzić, co stało się z ubiegłorocznym zyskiem PHS. Ale nawet jeżeli okaże się, że polskie spółki-córki Mittala kupiły za nie papiery spółki-matki, to nie będzie w stanie praktycznie nic zrobić. - Pamiętajmy, że większościowym akcjonariuszem hut jest Mittal Steel. To on decyduje, co zrobić z zyskiem - dodaje Kwiatkowski.

Zdziwiony zamieszaniem wokół obligacji jest Mittal Steel Holdings. W przesłanym do "Gazety" wyjaśnieniu podaje powody kupienia przez d. PHS obligacji spółki matki.

Najważniejszym jest wyższe oprocentowanie obligacji Mittala - o 1,5 pkt. proc. powyżej międzybankowej stopy LIBOR. Mittal tłumaczy, jej polska spółka w skali roku zarobi na obligacjach dodatkowo 9 milionów dolarów. Zapewnia także, że inwestycja w obligacje jest krótkoterminowa. Ich wykup nastąpi po sześciu miesiącach.

Cytowany przez PAP rzecznik firmy, Andrzej Krzyształowski, zapewnia, że 21 lipca zarząd przedstawi związkom wszystkie szczegóły inwestycji.

Związkowcy podchodzą do tego nieufnie. Przypominają, ze Mittal był już oskarżany przez władze RPA o transfer zysków. Chodziło wówczas o 100 mln dolarów.