Ustawa kominowa przetrwa

Posłowie niemal na pewno odrzucą rządową propozycję zniesienia słynnej ustawy kominowej. SLD nie chce drażnić wyborców, a opozycja ma własne pomysły na wynagradzanie menedżerów w państwowych firmach

Głosowanie nad projektem uchylenia ustawy odbędzie się w czwartek lub w piątek. Ale jego losy są już przesądzone. Żaden z dużych klubów nie chce zniesienia ustawy, która ogranicza zarobki w państwowych firmach.

Rząd tłumaczy, że ustawa kominowa jest niezgodna z unijnymi przepisami - różnicuje zarobki w państwowych i prywatnych firmach. Te pierwsze są przez to dyskryminowane. Ponadto ograniczenie miesięcznej pensji do sześciu średnich krajowych powodowało rozmaite patologie - wielu menedżerów kombinowało, jak je ominąć. Najsłynniejszy był chyba przypadek LOT - prezes tej firmy oprócz normalnej wypłaty pobierał także dużo większe wynagrodzenie od mniejszościowego udziałowca linii - szwajcarskiego Swissair.

Posłów te argumenty nie przekonały. - Nie widzimy potrzeby, żeby znosić ustawę kominową na trzy miesiące przed wyborami - mówił Kazimierz Marcinkiewicz (PiS). I zapowiedział powrót do sprawy po przejęciu władzy.

Wyborców, którzy alergicznie reagują na doniesienia o wysokich pensjach prezesów, nie chce drażnić SLD. Wniosek o odrzucenie ustawy poprze też PO. Ale Platforma ma już gotową koncepcję jej zmiany. - Po wyborach będzie to na pewno jeden z pierwszych projektów ustaw - zapowiada poseł Platformy Zbigniew Chlebowski.

PO proponuje, by uzależnić wynagrodzenia od wielkości firmy. Dziś bowiem te same 12 tys. zł miesięcznie może zarobić zarówno prezes państwowego uzdrowiska, jak i szef takiego giganta jak PZU. - Chcemy, żeby szefowie firm, które mają do 500 mln zł rocznych obrotów, mogli zarobić maksymalnie sześć średnich pensji, tak jak teraz - opowiada Chlebowski. - W firmach o przychodach od 500 mln do 4 mld byłoby to dziewięć średnich pensji. Spółki, które mają powyżej 4 mld przychodów, mogłyby płacić szefom 12 rocznych pensji. W tej ostatniej grupie znaleźliby się np. szefowie największych w kraju państwowych instytucji finansowych - PKO BP i PZU.

Według PO od wyników i wielkości firmy powinna być także uzależniona wysokość rocznej nagrody. Dziś jest to ok. 36 tys. zł (trzy miesięczne pensje prezesa). Maksymalna nagroda dla spółek z ostatniej grupy wynosiłaby siedem miesięcznych pensji, trochę mniej - pięć pensji nagrody - mogliby dostać menedżerowie z firm drugiej grupy. Nagroda dla spółek z przychodami do 500 mln zł pozostałaby bez zmian.

W planach PO bez zmian pozostaną także ograniczenia pensji samorządowców. - Nie chcemy puścić tego na wolny rynek - deklaruje Chlebowski.

Jeżeli rządowa propozycja zniesienia ustawy kominowej przepadnie, a nowy Sejm nie uchyli ustawy po wyborach, czeka nas być może ciekawy spór z Komisją Europejską. Złożenie skargi do Komisji wielokrotnie zapowiadała zrzeszająca wiele państwowych firm Konfederacja Pracodawców Polskich.