Odrzucono ustawę o równym statusie płci

A zatem wszystko jasne, cała władza w ręce kobiet, tak jak kiedyś w ręce klasy robotniczej! - przestrzegała posłanka Krystyna Grabicka z Ruchu Katolicko-Narodowego. Ustawa o równym statusie kobiet i mężczyzn upadła w Sejmie po absurdalnej debacie

Ustawa zakazywała wszelkiej dyskryminacji: ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne, religię, przekonania, wiek i orientację seksualną.

Wielu posłów - głównie z prawicy - potraktowało ją jednak jak oręż do przedwyborczych potyczek. Kto za - ten popiera gejów, lesbijki, feministki i innych dewiantów. Kto przeciw - ten za normalnością.

Do starcia doszło w czwartek późnym wieczorem.

Elżbieta Ratajczak z LPR dowodziła, że ustawa o równym statusie usankcjonuje związki homoseksualne. - Lepiej zmobilizować umysł i ciało i wyleczyć się z tej choroby - przekonywała.

A na koniec dorzuciła: - Równość usankcjonowana proponowaną ustawą obróci się przeciw kobiecie, wrócimy do czasów kobiety traktorzystki!

O krok dalej poszedł jej partyjny kolega Stanisław Papież, który uznał, że ustawa idzie wyraźnie w sowieckim kierunku - "zrównać wszystko i wszystkich". Minister Środę wypytywał o równość w naturze. - Tylko prosiłbym o odpowiedź nie w wymiarze politycznym, ale trochę głębszym, antropologicznym - doprecyzował. Okazało się, ze taką analizę od Środy już dostał. Na piśmie.

Renata Beger z Samoobrony zaatakowała z werwą 50-procentowy parytet we władzach publicznych. W projekcie go jednak nie było. Posłanki nie powstrzymały jednak głosy z sejmowej sali: "Pani poseł, to nie ta ustawa!".

- Przepraszam bardzo, ale to ta ustawa. Niepotrzebnie państwa słucham - uznała Beger i natychmiast zaleciła wicepremier Izabeli Jarudze-Nowackiej, by wprowadzała sobie parytet, ale w swojej partii.

Na koniec zarzuciła jej jeszcze, że jako pełnomocnik rządu ds. równego statusu przejadła cały swój budżet w luksusowych restauracjach.

- Jeżeli pani uważa, że te pieniądze tak przejadłam, to życzę pani podobnej figury! - odparowała wicepremier. Z sali poseł Antoni Stryjewski (RKN) dorzucił półgębkiem: - Może ma pani solitera!

Natomiast Beger z sejmowej mównicy oświadczyła, że "każda ma taką figurę, jakiej życzy sobie jej mężczyzna". Potem w kuluarach znów mówiło się o tym słynnym czymś, co posłanka Beger ma w oku.

Krystyna Grabicka z RKN, suto nagradzana oklaskami z sali, Jarugę-Nowacką, Magdalenę Środę i posłankę Joannę Senyszyn zaliczyła do tych, którzy "nienawidzą katolików i wartości chrześcijańskich". Dowodziła: - Serwuje się nam papkę, o którą zabiegają feministki i różni dewianci. SLD udaje, że będzie chronić przed dyskryminacją różnych pedałów i wszystkich innych dewiantów.

- Pedały! - rzucił Stryjewski, gdy ktoś z mównicy wspomniał o homoseksualistach. Już potem tłumaczył, że miał na myśli tylko cytat z wystąpienia Anity Błochowiak (SLD) przed komisją śledczą "o pedałach w skarpetkach w paski". Ktoś inny cicho poprawił: - Chyba w czerwonych.

- Tak więc chodzi nie tyle o równość płci, co o usankcjonowanie zboczeń seksualnych w prawie polskim. Dziękuje pięknie - zakończył swój wywód Stryjewski.

Posłanka Elżbieta Kruk z PO uznała, że nowy urząd ds. równego statusu będzie przechowalnią dla Magdaleny Środy i radykalnych feministek.

Po miesiącach prac sejmowej komisji i politycznych kompromisach nie zostało nic. Jednak do dyskusji o równym statusie lada dzień będzie musiała wrócić sejmowa komisja ds. etyki poselskiej. Zdaje się, że ma pełne ręce roboty.

Co było w projekcie

Projekt ustawy o równym statusie kobiet i mężczyzn zakazywał wszelkiej dyskryminacji i powoływał urząd ds. równego statusu, który miałby tego pilnować. Prezesa urzędu powoływałby premier na pięcioletnią kadencję. Wicepremier Izabela Jaruga-Nowacka przekonywała, że do stworzenia urzędu i uchwalenia ustawy zobowiązują Polskę unijne dyrektywy. Nie przekonała krytyków.

Przeciw ustawie głosowało 212 posłów prawicy (PO, PiS, Samoobrona, RKN, LPR i PSL), za było 187 głosów lewicy (SLD, SdPl i UP). - To kompromitacja Sejmu - napisała w swoim oświadczeniu pełnomocnik rządu ds. równego statusu Magdalena Środa.

Kobiety są w Polsce dyskryminowane?