Dolary dla bezdomnych i niewidomych

Edwin Kwiatanowski z USA zapisał w spadku niemal milion dolarów schronisku, domom pomocy i niewidomym

- Kim był? Dlaczego akurat nam zapisał te pieniądze? Nie wiadomo - mówi Magdalena Jezierska, prezes Towarzystwa im. św. Brata Alberta we Wrocławiu. - Pan mecenas, który przekazał nam czek, milczy jak grób. O darczyńcy wie niewiele.

Mecenas z Chicago Leszek Lis, zadzwonił do Towarzystwa im. św. Brata Alberta już dwa lata temu. Oznajmił, że reprezentuje pewnego Polaka, który zapisał w spadku pieniądze schronisku dla bezdomnych mężczyzn we Wrocławiu. Sprawa spadkowa dobiegła końca i można już było rozdysponować pieniądze.

Darczyńca mieszkał w Pensylwanii. Do Stanów Zjednoczonych najprawdopodobniej wyemigrował po II wojnie światowej. Cały dorobek życia - milion dolarów - zapisał w spadku polskim instytucjom charytatywnym. Pieniądze, oprócz wrocławskiego schroniska, dostały domy Sióstr Misjonarek Miłości (stąd wywodziła się Matka Teresa z Kalkuty) i nowojorski Komitet na Rzecz Niewidomych w Polsce. Domy prowadzone przez zakonnice w Szczecinie, Warszawie i Katowicach dostały każdy po 150 tys. dolarów. Komitet więcej - 320 tys. dolarów. Siostry i stowarzyszenie wspierające niewidomych dostaną pieniądze przez swoje centrale w Nowym Jorku.