Bezrobocie spada

Bezrobocie we wrześniu spadnie do 17 proc. - zapowiedział minister gospodarki Jacek Piechota. Jego zdaniem wpływ na szybszy spadek stopy bezrobocia miało wejście Polski do Unii Europejskiej

Spodziewamy się spadku bezrobocia z miesiąca na miesiąc. Szacujemy, że we wrześniu tego roku bezrobocie może spaść do 17 proc. - powiedział Piechota wczorajszej konferencji podsumowującej gospodarcze skutki pierwszego roku w Unii Europejskiej.

Piechota podkreślił, że spadek bezrobocia okazał się być słabym, ale jednak trwałym trendem. Pod koniec maja 2005 r. bezrobocie wynosiło 18,3 proc., o 0,5 pkt proc. mniej niż w kwietniu i o jeden punkt procentowy mniej niż w marcu br.

Umiarkowaną poprawę na rynku pracy przewidywała też pod koniec maja "Gazeta" na podstawie swojego Barometru Ofert Pracy.

Główną przyczyną spadającego bezrobocia jest wzrost gospodarczy (a co za tym idzie, powstawanie nowych miejsc pracy w firmach), jednak wpływ mogło też mieć częściowe otwarcie zachodnioeuropejskich rynków pracy. Częściowe, bo w pełni dokonane tylko w Wielkiej Brytanii, Irlandii i Szwecji. W pozostałych krajach wciąż obowiązują ograniczenia dla polskich pracowników. Pomimo tych przeszkód Niemcy pozostają najpopularniejszym miejscem zarobkowania Polaków - wyjechało tam 324 tys. pracowników sezonowych, a w Wlk. Brytanii pracę podjęło ok. 73 tys. osób.

Obecność Polaków na zachodnioeuropejskich rynkach pracy zwiększyłaby się jeszcze bardziej, gdyby w Unii zaczęła obowiązywać dyrektywa usługowa (liberalizująca rynek usług). Jednak - jak przyznał Piechota - po nieudanych referendach na temat eurokonstytucji w Holandii i we Francji pojawiły się naciski polityczne, by tę kontrowersyjną dyrektywę zamrozić.

Piechota wyjaśniał też wczoraj, dlaczego zgodził się z koncepcją Ministerstwa Skarbu, by uchylić furtkę do "pionowej" konsolidacji w sektorze energetycznym (czyli łączenia kapitałowego producentów i dystrybutorów energii elektrycznej, tj. elektrowni i zakładów energetycznych).

Takiej konsolidacji (forsowanej głównie przede wszystkim przez koncerny energetyczne, takie jak np. PKE) boi się jednak polski urząd antymonopolowy. - Obawiamy się tego, że zewnętrzni, niezależni producenci energii elektrycznej będą mieli trudności z wejściem na rynki, na których będą operowały takie "grupy kapitałowe" - powiedział "Gazecie" Marcin Kolasiński z UOKiK. - Nie jesteśmy też pewni, czy konsument będzie miał niczym nieograniczoną swobodę wyboru dostawcy - dodaje.

Rząd tłumaczy jednak, że taka konsolidacja ma pomóc branży zdobyć nowe środki finansowe na inwestycje. - Trudno było mówić "nie, bo nie" - stwierdził Piechota. Podkreślił, że ewentualna konsolidacja będzie obwarowana wieloma warunkami. Wśród nich ma znaleźć się obowiązek separacji geograficznej producenta i dystrybutora.