Chińczycy zdeptali BUT-S

Tani import z Chin szkodzi nie tylko producentom ubrań, ale i butów. Właśnie zbankrutował BUT-S - jeden z największych polskich producentów obuwia

Konflikt Unii Europejskiej z Chinami toczy się nie tylko o tekstylia, ale o cały przemysł lekki. Jedną z pozycji na czarnej liście rosnącego importu z Państwa Środka jest obuwie. Według biuletynu Polskiej Izby Przemysłu Skórzanego import butów z kraju wielkiego muru wzrósł z 2 mln par w 2001 r. do 65 mln par w 2004 r.

- Jeśli tak dalej pójdzie, zbankrutujemy wszyscy - mówi Aleksandra Krysiak, dyrektor Izby.

Wymówienia dostało właśnie 300 pracowników upadającej łódzkiej firmy BUT-S, jednego z największych w Polsce producentów obuwia. Prezes firmy Zbigniew Smyczek stwierdził, że pogrążył ją tani import z Azji. Miał on spowodować załamanie sprzedaży obuwia z BUT-S.

Z obuwia sprowadzonego do Polski w 2004 r. dwie trzecie pochodziło z Chin. - Te buty są nawet o 40 proc. tańsze od polskich. A jakość mają coraz lepszą - mówi Krysiak. Jej zdaniem Europejczycy sami przyczynili się do swoich kłopotów. Bo świetni konstruktorzy butów z Włoch i Hiszpanii wyjeżdżali do pracy do Chin i tam uczyli fachu miejscowych.

- Teraz Chińczycy kupują coraz nowocześniejsze maszyny. Przy niskich zarobkach pracowników biją nas na głowę - dodaje Krysiak.

Polski rynek był chroniony kontyngentami przed ubraniami i butami z Azji w latach 1999-2002. Później rząd nie przedłużył tych ograniczeń. Kontyngenty wróciły na krótko w maju, gdy Polska weszła do Unii Europejskiej. Zniesiono je od stycznia.

Krysiak: - Podobnie jak producenci tekstyliów będziemy walczyć o ponowną ochronę europejskiego rynku. 15 czerwca jedziemy protestować przed Parlamentem Europejskim i Komisją Europejską.