Burza po podwyżce akcyzy na olej opałowy

Opozycja domaga się odwołania rozporządzenia, które czterokrotnie podnosi akcyzę na olej opałowy. Jeśli nie - zapowiada wotum nieufności dla ministra Mirosława Gronickiego. Bardzo źle decyzję ministra przyjęło też SLD

- Rozporządzenie to nie jest mój testament - tak zaczął Mirosław Gronicki swoją środową konferencje prasową. Wyjaśniał na niej, dlaczego dzień wcześniej zdecydował się na podpisanie rozporządzenia zrównujące stawki akcyzy na olej opałowy i napędowy. Podatek wzrośnie czterokrotnie - z 23 gr za litr do 1,28 zł. W rezultacie wzrośnie też cena oleju - z 2,10-2,20 obecnie do ponad 3 zł.

- Naprawiamy błędy poprzedników - mówił Gronicki. Tłumaczył, że tam, gdzie istnieją podwójne ceny (spowodowane różnicą w wysokości akcyzy), tam zawsze muszą się pojawić nadużycia. - Zgadzamy się z tym, że zapłacą naprawdę uczciwi, ale nie ma innego wyjścia. Zrównanie akcyzy przyniesie więcej korzyści niż strat.

Podwyżka stawek, która wejdzie w życie w drugiej połowie czerwca, dotknie ok. 2 mln rodzin. Są wśród nich indywidualni użytkownicy i ludzie, którym ciepło w kaloryferach dostarczają gminne przedsiębiorstwa. To także tysiące małych i dużych firm, które wykorzystują olej opałowy jako nośnik energii. Oburzone są samorządy - olejem ogrzewanych jest wiele szkół, przedszkoli i urzędów.

Dziennikarze pytali ministra, kiedy resort przedstawi zapowiadane "działania osłonowe" i jak one będą wyglądać. Ale minister nie chciał powiedzieć. Mówił tylko, że resort rozważa kilka wariantów. - Dotrzymamy słowa i wprowadzimy rekompensaty przed zimą - przekonywał.

Problem w tym, że nie zależy to tylko od ministra - żeby pojawiły się działania osłonowe, potrzebna będzie ustawa. Na jej uchwalenie potrzeba czasu - tymczasem temu parlamentowi zostało zaledwie trzy miesiące "życia" (w sierpniu posłowie jadą na urlop). - Nie wiadomo, czy będzie potrzebna ustawa, są inne wehikuły finansowe - mówił tajemniczo wiceminister finansów Jarosław Neneman.

"Gazeta" zapytała ministra, dlaczego vacatio legis (czyli okres między podpisaniem rozporządzenia a jego wejściem w życie) był tak krótki. Neneman przyznał, ze może warto było o tym pomyśleć, ale teraz już za późno.

Tymczasem nad głową Gronickiego zbierają się czarne chmury. Przeciwko podwyżkom akcyzy protestuje cała opozycja, obiecując odwołanie rozporządzenia po wyborach. Prawo i Sprawiedliwość zgłosiło projekt uchwały wzywającej rząd do odwołania rozporządzenia (Rada Ministrów na wniosek premiera może uchylić rozporządzenie każdego ministra). Uchwała wprawdzie nie wiąże rządu, ale szef klubu PiS Ludwik Dorn mówił, że nie wyobraża sobie, żeby premier ją zignorował.

Ale premier Marek Belka poparł decyzję Gronickiego. - Skutki społeczne istnienia podwójnego poziomu akcyzy są dramatyczne - to woda na młyn dla różnego rodzaju przestępców i olbrzymie straty dla gospodarki i dla budżetu państwa. Rozporządzenie to początek końca mafii paliwowej - mówił w środę.

Co zrobi opozycja? Dorn nie wykluczył złożenia wniosku o wotum nieufności dla ministra.

Niezadowolone jest także SLD. - Bardzo źle przyjęliśmy decyzję ministra. Tylko dziś rano, kiedy jechałem do Warszawy, dzwoniły do mnie oburzone trzy osoby z mojego okręgu - opowiada Grzegorz Woźny. - Będziemy namawiać ministra do wycofania się z rozporządzenia. Czy poprzemy ewentualne wotum nieufności? Są inne metody. Nie wiem, czy wotum na cztery miesiące przed wyborami ma sens. Ale zobaczymy, co zdecyduje klub.

Oburzenia decyzją ministra nie kryje też popierające do tej pory rząd w wielu drażliwych sprawach SdPl. - Jesteśmy zbulwersowani - powiedział nam szef SdPl Marek Borowski. - Nie rozumiem, dlaczego nie można było równocześnie z rozporządzeniem przedstawić działań osłonowych. Czy SdPl poprze wotum nieufności dla ministra? - Niczego nie wykluczam - odpowiada Borowski.