Wyrzuceni z Kuby Polacy wracają do domu

Piątka Polaków wydalonych z Kuby dotarła do Brukseli. W ciągu najbliższych godzin czwórka z nich ma różnymi samolotami przylecieć do Warszawy. Dziennikarze Seweryn Blumsztajn i Wojciech Rogacin, działacz organizacji praw człowieka Wojciech Modelski oraz tłumacze Marcin Sarna i Marta Cichocka z Hawany zostali odesłani do Meksyku i dopiero stamtąd odlecieli do Brukseli

Polacy opowiadają, że byli dobrze traktowani. Seweryn Blumsztajn powiedział, że tylko raz doszło do scysji. Stało się to, gdy kubańskie władze odkryły, iż jeden z zatrzymanych ukrył telefon komórkowy i za jego pomocą przekazał wiadomość o zatrzymaniu.

Seweryn Blumsztajn podkreślił, że Kubańczycy mieli najwyraźniej instrukcje, by być grzecznym wobec dziennikarzy. Powiedział, że nawet, gdy zorientowali się, że jeden z zatrzymanych użył telefonu komórkowego, nie zdecydowali się, by się z nim szarpać.

Piatka Polaków została wydalona z Kuby w przeddzień zjazdu kubańskiej opozycji. Wojciech Modelski podkreśla, że nie liczyli specjalnie na to, iż uda im się dotrzeć na zjazd. Przewidywali, że mogą zostać zatrzymani w drodze.

Wydaleni z Kuby podkreślają, że to co ich spotkało jest niczym w porównaniu z represjami, jakie spadają na przeciwników reżimu Fidela Castro.

Szósty z zatrzymanych na Kubie - dziennikarz Jerzy Jurecki wyleciał z Hawany później i inną trasą - do Madrytu.