Emisja CO2: procesu z Brukselą nie będzie

Potwierdziły się wczorajsze informacje ?Gazety". Rząd nie wytoczy Komisji Europejskiej procesu w sprawie zbyt niskich limitów emisji CO2, ale poprosi ją o zmianę dyrektywy

Potwierdziły się nasze wcześniejsze informacje.

- Decyzja zapadła w piątek na posiedzeniu Komitetu Europejskiego Rady Ministrów - powiedziała "Gazecie" Monika Janus, rzecznik prasowy Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej (UKIE).

Rząd nie zdecydował się na radykalne kroki prawne, pomimo że - jak ustaliliśmy - miał już gotowy tekst skargi do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Uznał, że ryzyko porażki było zbyt duże. Co gorsza - jak się dowiadujemy - sam dostarczył Komisji Europejskiej pretekstu, by obniżyła nam limit emisji dwutlenku węgla.

Polska walczyła o prawo do wyemitowania - łącznie 860 mln ton w latach 2005-07. Taką wielkość Ministerstwo Środowiska zapisało w dokumentacji, którą wysłało do Brukseli.

- Tymczasem to samo ministerstwo, tyle że inny departament, wysłało do międzynarodowej instytucji, prawdopodobnie do jednej z agend ONZ, dokumenty opisujące, ile naprawdę Polska emitowała dwutlenku węgla w ostatnich latach - powiedział "Gazecie" jeden z wysokich urzędników UKIE proszący o zachowanie anonimowości.

Cyfry w dokumentach mocno się różniły. Komisja Europejska porównała obydwie dane i uznała, że skoro w ostatnich latach emitowaliśmy mało dwutlenku węgla, to jakim cudem w 2005 r. będziemy go emitować o 20-30 proc. więcej.

Postanowiła obniżyć limit emisji na lata 2005-07 do 717 mln ton rocznie.

Na szczęście nie powinno to zaszkodzić gospodarce. Jak wyliczyli eksperci, nawet mniejsze limity - o 47 mln ton rocznie - powinny wystarczyć na zaspokojenie potrzeb produkcyjnych. Okazało się bowiem, że w 2004 r. polskie cementownie, huty, elektrownie itp. wyemitowały około 200 mln ton CO2, podczas gdy przysługujący nam już okrojony limit na 2005 r. wynosi 239 mln ton. Firmy muszą się jednak pożegnać z nadzwyczajnymi zyskami, które uzyskałyby ze sprzedaży nadwyżek zezwoleń na emisję CO2.

Zamiast skarżyć Brukselę do unijnego Trybunału, Komitet Europejski Rady Ministrów proponuje teraz inne rozwiązanie: będziemy prosić Brukselę o zmiany Dyrektywy (2003/87/WE) dotyczącej limitów emisji.

Rząd uważa bowiem, że obecne zapisy są dla naszej gospodarki niekorzystne. Uniemożliwiają utworzenie specjalnej rezerwy pozwoleń na emisję CO2 dla małych ciepłowni. Poza tym, nie uwzględniają specyficznej sytuacji Polski - która już teraz emituje mniej gazów cieplarnianych, niż zezwala nam protokół z Kioto.

Polski rząd uważa, że Komisja specjalnie przyznała Polsce mniejsze limity emisji CO2, ponieważ w ten sposób całej Unii Europejskiej będzie łatwiej zrealizować wymogi protokołu. Polska nadwyżka zostanie wtedy "za darmo" skonsumowana przez np. Niemcy i Francję, czyli państwa, które obecnie emitują za dużo dwutlenku węgla.

Oficjalne pismo do Komisji Europejskiej z prośbą o zmianę Dyrektywy ma być gotowe w ciągu dwóch - trzech tygodni.