Dlaczego PKP masowo zawiesza połączenia

W piątek w województwie podkarpackim nie wyjechały na trasy pociągi, bo samorząd nie zapłacił za przewozy. Taki los może czekać też najpierw mieszkańców województw pomorskiego i podlaskiego, a później - całej Polski.

- Nasza sytuacja jest dramatyczna. Nie możemy wozić pasażerów i nie dostawać za to pieniędzy. dlatego zawieszamy połączenia w Podkarpackiem - mówi Henryk Szklarski, dyrektor PKP Przewozy Regionalne. Ta spółka z Grupy PKP prowadzi pociągi osobowe, podmiejskie, pospieszne i przewozi rocznie 200 mln pasażerów.

W Podkarpackiem na pewno nie staną pociągi InterCity, EuroCity i Tanich Linii Kolejowych. Te połączenia obsługuje bowiem inny przewoźnik - PKP Intercity.

Nie ma pieniędzy, nie ma pociągu

Od ubiegłego roku rząd nie dotuje przewozów regionalnych. Czynią to samorządy wojewódzkie, które pieniądze na ten cel mają brać z podatków PIT i CIT. Ale samorządy przeznaczyły pieniądze na inne cele: szpitale, drogi wojewódzkie, dokładały do projektów dofinansowywanych z Unii.

Samorząd Podkarpackiego zapisał w budżecie na ten rok tylko 17,5 mln zł na przewozy regionalne, ale do dziś nie zapłacił za nie ani złotówki. Nie podpisał nawet umowy o świadczenie przewozów kolejowych, choć takie przewozy zamówił. W Polsce takie umowy podpisały na razie tylko Lubuskie, Opolskie i Śląskie.

W ub.r. rozkład jazdy, jaki powstał na życzenie samorządu podkarpackiego, mówi o 135 pociągach dziennie. 17,5 mln zł, nawet gdyby zostało wypłacone, wystarcza na uruchomienie tylko 44 pociągów.

- Resztę dokładamy z własnej kieszeni, a to znaczy, że się zadłużamy. Zgodnie z prawem przewozowym ze względów ekonomicznych możemy na siedem dni wstrzymać ruch pociągów, ale wystąpiliśmy do Ministra Infrastruktury o zgodę na bezterminowe zawieszenie kursów. Gdy tylko dojdziemy do porozumienia z urzędem marszałkowskim, wznowimy ruch - wyjaśnia Szklarski.

Urząd twierdzi, że do podpisania umowy z koleją potrzebuje zgody prezesa Urzędu Zamówień Publicznych, natomiast zdaniem prawników PKP taka zgoda nie jest konieczna.

- My chcemy kompromisu. Wykazaliśmy dobrą wolę, poszliśmy na ustępstwa. PKP i tak zadecydowało o zawieszeniu połączeń - mówi Aleksandra Zioło, rzecznik marszałka województwa podkarpackiego.

W piątek PKP zawiesza 90 ze 135 pociągów regionalnych. Zarząd województwa zapewnia, że do paraliżu województwa nie dojdzie. Autobusy PKS zastąpią kursujące do tej pory pociągi.

- Komunikacja zastępcza będzie finansowana z pieniędzy na PKP. Połączenia nie będą droższe niż przejazd koleją - obiecuje Aleksandra Zioło.

Polska stanie?

Ale pociągi mogą stanąć nie tylko w Podkarpackiem. Jak mówi Szklarski, negocjacje z dwoma kolejnymi województwami wiszą na włosku. To woj. pomorskie i podlaskie - tam sejmiki w budżecie na ten rok dały pieniądze na uruchomienie tylko co drugiego zamówionego wcześniej pociągu. Nie podpisały do dziś również umowy o świadczenie usług przewozowych. Umowy są negocjowane też w pozostałych województwach.

W całym kraju zadłużenie samorządów wobec PKP Przewozy Regionalne już do końca kwietnia sięga 100 mln zł (w tym roku firma ma zamknąć rok stratą 496 mln zł). Same Przewozy Regionalne są zaś potężnym dłużnikiem innych spółek z Grupy PKP. Długi spółki przekraczają już 2 mld zł. Z tego blisko 70 proc. przypada na PKP Cargo, PKP Energetykę i Polskie Linie Kolejowe, które dostarczają maszynistów, lokomotyw, energii oraz obsługują infrastrukturę.

- Dziś sytuacja PKP Przewozy Regionalne jest krytyczna. Spółka nie ma płynności finansowej. PKP Cargo grozi nam, że jeżeli spółka nie ureguluje należności, przestanie świadczyć usługi i dostarczać maszynistów i lokomotywy. Przewozy Regionalne mają na to dwa tygodnie - mówi "Gazecie" Małgorzata Kuczewska-Łaska, dyrektor finansowy PKP Przewozy Regionalne.

Jej zdaniem nawet podpisanie wszystkich umów z województwami nie rozwiąże problemu, bowiem pieniądze z województw wystarczą tylko na opłaty za prąd.

Jeżeli pieniądze dla Cargo się nie znajdą, na trasy nie wyjechałyby żadne pociągi osobowe i pospieszne w całej Polsce - nawet w tych województwach, które podpisały umowy i płacą za przewozy.

Nie tylko Cargo grozi Przewozom Regionalnym. W czwartek rano w woj. wielkopolskim, na linii pomiędzy Ostrowem Wielkopolskim a Krotoszynem, nie było prądu. Powód? PKP Energetyka nie zapłaciła za niego zakładom energetycznym, bo nie dostaje pieniędzy od Przewozów Regionalnych.

Jaki sposób na kryzys

- To jest kryzys w Grupie PKP - mówi "Gazecie" Janusz Piechociński (PSL), przewodniczący sejmowej komisji infrastruktury.

Zdaniem Piechocińskiego należy zorganizować spotkanie marszałków województw z Ministerstwem Infrastruktury i kolejarzami. Województwa powinny zapłacić za wykonywane przewozy i rozsądniej ułożyć rozkład jazdy.

Co na kryzys Ministerstwo Infrastruktury? Resort chce dyscyplinować samorządy i zmienić ustawę o transporcie kolejowym. Nakaże w niej samorządom podpisywanie umów długoterminowych z PKP Przewozy Regionalne. Jeżeli samorządy już wybiorą przewoźnika regionalnego (np. PKP PR), to będą miały miesiąc na podpisanie umowy. Jeśli tego nie zrobią, a kolej i tak będzie jeździć, to PKP może pozwać samorząd za niepłacenie. W maju projektem nowych przepisów zajmie się rząd.