830 stron: uzasadnienie wyroku za aferę FOZZ

Sędzia Andrzej Kryże oddał w środę pisemne uzasadnienie wyroku w sprawie afery FOZZ. Chyba pobił rekord - 830 stron napisał w 34 dni. Czy uda się zamknąć sprawę przed przedawnieniem zarzutów?

Wyrok zapadł 29 marca, po 14 latach śledztwa i procesu. Tego dnia niewielu było optymistów, którzy wróżyli, że sprawa skończy się prawomocnym wyrokiem przed przedawnieniem. Pierwsze z głównych zarzutów dotyczących oskarżonej Janiny Chim przedawniają się bowiem już 17 lipca. Ostatnie - dotyczące Chim i nr 1 na liście oskarżenia, Grzegorza Żemka - w grudniu 2006 r. Jednak po latach mozolnego procedowania pisemne uzasadnienie powstało w ekspresowym tempie. Nieoficjalnie wiemy, że sędzia pracował w ostatnim miesiącu non stop po kilkanaście godzin na dobę. Pomagały mu (w elektronicznej obróbce tekstu, korekcie) dwie asystentki. Dziś sędzia Kryże jedzie do sanatorium.

Około połowy z 830 stron zajmuje jądro afery, czyli analiza transakcji finansowych, na których państwo straciło co najmniej 132 mln zł (przeliczając obce waluty na złote po kursie z lat 1989-90). Podstawą uzasadnienia, tak jak 29 marca słyszeliśmy na sali rozpraw, jest opinia zespołu biegłych. Na blisko stu stronach sędzia omawia zmiany, których sąd dokonał w stosunku do tekstu opinii. Kończy uzasadnieniem kar. Przypomnijmy, że Grzegorz Żemek, były dyrektor generalny funduszu, skazany został na dziewięć lat więzienia i 720 tys. zł grzywny (i aresztowany na sali), Janina Chim na sześć lat i 500 tys. zł., a czworo pozostałych oskarżonych na kary od dwóch do trzech i pół roku więzienia i kilkusettysięczne grzywny.

Sąd postanowił osadzić w areszcie Dariusza Przywieczerskiego, byłego prezesa Uniwersalu, ale ten - nieobecny podczas ogłaszania wyroku - prawdopodobnie umknął za granicę. W najbliższych dniach sąd ma rozesłać za nim międzynarodowy list gończy.

30 kwietnia minął termin przedawnienia pojedynczych zarzutów wobec oskarżonych Krzysztofa Komornickiego i Ireny Ebbinghaus. Formalną decyzję o przedawnieniu podejmie jednak już sąd apelacyjny, bo może też ich uniewinnić.

Jeśli akta trafią do apelacji w najbliższych godzinach, a doręczeniem uzasadnienia zajmie się woźny sądowy, a nie poczta, będzie szansa na wyznaczenie terminu rozprawy apelacyjnej jeszcze przed 17 lipca. Trzem sędziom sądu apelacyjnego analiza ponad 330 tomów akt i 830 kart wyroku I instancji nie powinna zabrać więcej niż dwa miesiące, jak zresztą wcześniej zapowiadano.