Mittal mówi: sprawdzam

140 mln złotych przesądziło o tym, że to Mittal Steel, a nie ukraiński Donbas, otrzymał wyłączność na rozmowy w sprawie kupna Huty Częstochowa - ujawnił minister skarbu. W środę koncern postawił związkowcom ostateczną ofertę pakietu socjalnego

Ku zaskoczeniu wszystkich minister skarbu Jacek Socha ujawnił w środę, ile Mittal Steel i ZP Donbas zaproponowały za częstochowską hutę. To właśnie cena była decydującym kryterium wyboru oferentów - w tej odsłonie przetargu. Wyłączność negocjacyjną otrzymał Mittal, bo zaoferował 1,251 mld zł, a Donbas - 1,108 mld zł.

Ukraińcy podkreślają, że pod uwagę brać należy nie tylko zaproponowaną, formalną cenę, ale i propozycje inwestycji.

Mittal kusi

Mimo lepszej cenowo oferty Mittal nie może się jeszcze czuć właścicielem częstochowskich zakładów. Jutro mija termin zakończenia "wyłącznych negocjacji", tymczasem porozumienia ze związkowcami jak nie było, tak nie ma. Przedstawiciele Mittala twierdzą, że pakiet socjalny nie jest konieczny do sprzedaży huty, ale resort skarbu wielokrotnie dał do zrozumienia, że bez pakietu na sprzedaż huty się nie zgodzi.

Wczoraj Mittal Steel poinformował, że złożył związkowcom ostateczną propozycję pakietu socjalnego. 4390 pracowników huty i spółek zależnych ma dostać: 3 tys. zł premii prywatyzacyjnej; 5,5-roczną gwarancję zatrudnienia; podwyżkę wynagrodzeń o 150 zł. Dodatkowo pracownicy powyżej 55. roku życia dostaliby dziesięcioletnią gwarancję pracy.

Mittal ostrzega związkowców przed konsekwencjami odrzucenia pakietu. - Brak porozumienia może zagrozić procesowi prywatyzacji i restrukturyzacji Huty Częstochowa i doprowadzić do jej nieuchronnej upadłości - stwierdził Hans Schinkel, dyrektor generalny ds. zatrudnienia Mittal Steel.

Miał na myśli prawdopodobnie to, że jeśli teraz Mittal nie kupi huty, to drugi w kolejności Donbas nie zdąży już przeprowadzić rozmów do 7 sierpnia. A tego dnia mija termin ugody z wierzycielami huty.

Ukraińcy zapewniają, że zdążą. I deklarują, że potrafią dać związkowcom lepsze warunki.

Związkowcy chcą więcej

Na "ostateczną" ofertę Mittal Steel związkowcy odpowiedzieli kolejną propozycją. - Obniżyliśmy żądania - mówi Włodzimierz Seifryd, rzecznik prasowy zespołu związkowego.

Ale i tak są one dalekie od tego, co proponuje hindusko-holendersko-brytyjski inwestor. Głównym punktem spornym są gwarancje zatrudnienia. Związki wciąż domagają się dziesięciu lat. Chcą też 300 zł podwyżki (tyle przed rokiem proponował Donbas). - Gdybyśmy zaakceptowali warunki, które daje Mittal, nie mielibyśmy po co wracać do zakładu - tłumaczy Seifryd.

Załoga generalnie opowiada się po stronie Donbasu.

Związkowcy jeszcze w środę mieli wysłać pismo do wiceministra skarbu Stanisława Speczika z informacją, że Mittal nie negocjuje w dobrej wierze, a tylko używa argumentu siły. Twierdzą, że Mittal grozi sądowym oprotestowania przetargu, jeśli minister skarbu nie sprzeda mu Huty Częstochowa - choćby bez pakietu socjalnego.

Sprawa sądowa mogłaby zablokować restrukturyzację zakładu i w konsekwencji doprowadzić do jego upadłości. Oficjalnie Mittal zaprzecza, by planował protest sądowy.