AmRest zadebiutował na warszawskiej giełdzie

Lekko w górę i powrót do ceny emisyjnej - tak wyglądał środowy giełdowy debiut AmRestu, operatora restauracji KFC i Pizza Hut w Czechach i w Polsce

Blado wypadł debiut holenderskiego American Restaurants (AmRest) na warszawskiej giełdzie, a to m.in. z powodu pogarszającej się od kilku dni koniunktury na światowych parkietach. Początkowo akcje AmRestu, szóstej zagranicznej spółki na GPW, wyceniono na 24,5 zł. I jak się okazało, była to najwyższa ich cena w tym dniu.

- Nie interesują nas pierwsze minuty notowań. Myślimy w dłuższej perspektywie. Sektor, w którym działamy, będzie rósł szybciej niż PKB. Sądzimy, że kurs naszych akcji pójdzie tym tropem - powiedział dziennikarzom Henry McGovern, prezes AmRest. Na koniec dnia akcje spółki kosztowały 24 zł, czyli tyle, po ile sprzedawano je w ofercie publicznej.

W czasie oferty kilkanaście dni temu drobni inwestorzy chcieli kupić więcej akcji AmRestu, niż im zaoferowano, ich zlecenia zredukowano o 32 proc. Dopisali też inwestorzy instytucjonalni. Dzięki emisji AmRest pozyskał około 90 mln zł, które przeznaczy na redukcję zadłużenia i rozbudowę sieci restauracji. Ponad 100 mln zł z oferty publicznej trafiło do głównego akcjonariusza - amerykańskiej firmy American Retail Concepts.

AmRest ma w Polsce 55 lokali Pizza Hut i 71 KFC. W Czechach - 30 restauracji KFC i jedną Pizza Hut. W ciągu trzech latach spółka zamierza co roku otwierać w obu krajach 15 nowych lokali. Planuje też budowę w Polsce nowych restauracji w segmencie wyższym niż fast food. W ubiegłym roku AmRest zarobił na czysto 12 mln zł przy obrotach w wysokości 463 mln zł.