Zarząd KGHM nie chce już podwyżki

Szefowie miedziowego koncernu wycofali się w piątek z propozycji 230-proc. podwyżek dla siebie. Czy przestraszyli się riposty "Solidarności", która zażądała identycznych podwyżek dla załogi?

O większe wynagrodzenia dla zarządu prezes KGHM Wiktor Błądek stara się od jesieni zeszłego roku. Radzie nadzorczej tłumaczył, że spółka miała rekordowe zyski, a zarząd od lat zarabia tyle samo.

Pisaliśmy o tym już w lutym. Rada nadzorcza Polskiej Miedzi nie przegłosowała wtedy podwyżek. Nakazała natomiast zarządowi przedstawienie projektu nowego systemu wynagradzania kadry kierowniczej. Miał on uzależniać pensje od zysków firmy.

W najbliższy poniedziałek projekt ten miał być prezentowany radzie. Jednak szef miedziowej "Solidarności" Józef Czyczerski wcześniej ujawnił jego szczegóły dziennikarzom. Jak napisaliśmy w piątek, według projektu prezes KGHM mógłby zarobić miesięcznie do 127 tys. zł, a wiceprezesi po ponad 100 tys.

W firmie zawrzało. "S" nazwała ten pomysł "bezkrytyczną pazernością", sugerowała, że szefom koncernu chodzi o zwiększenie odpraw, które dostaliby, gdyby stracili pracę po wyborach parlamentarnych. Związek zażądał takich samych, 230-proc. podwyżek dla wszystkich pracowników KGHM. Wszedł też w spór zbiorowy z zarządem. "S" zagroziła strajkiem, jeżeli wzrostu płac dla załogi nie będzie.

Józef Czyczerski grzmiał: - To dzięki pracy górników i hutników oraz wysokim cenom miedzi na światowych rynkach spółka ma tak dobre wyniki, a nie dzięki zasługom kierownictwa.

W piątek zarząd Polskiej Miedzi wycofał się z pomysłu podwyżek dla siebie. Wniósł o usunięcie tego punktu z programu poniedziałkowego posiedzenia rady nadzorczej.

- Oczywiście, zrobimy tak, jak chce zarząd. Nie będziemy go uszczęśliwiać na siłę podwyżkami, skoro ich nie chce - poinformował nas przewodniczący rady Janusz Maciejewicz.

Rzecznik KGHM Dariusz Wyborski zarzucił Czyczerskiemu, że ujawniając projekt podwyżek, złamał tajemnicę służbową. Jednak Janusz Maciejewicz uważa, że szef "S" prawa nie złamał.

- Rzecznik jest zły, bo jego wynagrodzenie teraz też nie wzrośnie - mówi sam Czyczerski.

"Solidarność" poczeka z zakończeniem sporu zbiorowego do wtorku, gdy będzie pewne, że zarząd podwyżek nie dostanie.