Czy rządowy program termomodernizacji okaże się klapą?

Zdaniem Najwyższej Izby Kontroli program jest realizowany niewystarczająco. Za mało się go reklamuje i za mało przeznacza środków z budżetu państwa - wynika z raportu, do którego dotarła ?Gazeta?

Zapoczątkowany w 1999 r. dziesięcioletni rządowy program termomodernizacji ma pomóc w dociepleniu domów, modernizacji bądź wymianie węzłów cieplnych, urządzeń grzewczych, instalacji c.o. i c.w. Liczono, że obejmie 50 tys. budynków i pobudzi inwestycje o wartości 7 mld zł. Dzięki temu rocznie można by zaoszczędzić na wydatkach na energię setki milionów złotych.

Jak jednak ustaliła Najwyższa Izba Kontroli, choć program przekroczył półmetek, to udało się osiągnąć zaledwie 4 proc. zakładanych efektów. Do połowy ubiegłego roku zmodernizowano tylko 2,5 tys. budynków za 450 mln zł, a ich właścicielom wypłacono 76 mln zł premii z Funduszu Termomodernizacji (zarządza nim Bank Gospodarstwa Krajowego). Dzięki tym inwestycjom roczne oszczędności sięgają 56 mln zł! Dlaczego więc program termomodernizacji nie rozkręcił się na dużą skalę?

NIK w raporcie, który przedstawi dziś, stwierdza, że jest on za mało rozreklamowany. Inwestorów początkowo zniechęcały też przepisy. Pod koniec 2001 r. zmieniono więc zasady. Teraz bank wypłaca premię już po zakończeniu inwestycji - wystarcza ona na pokrycie 25 proc. kredytu zaciąganego na dziesięć lat.

Efekt? Zwiększyła się liczba wniosków o dofinansowanie. W 2001 r. było ich 191, ale dwa lata temu już 890. W sumie do połowy zeszłego roku najwięcej podań złożyły spółdzielnie mieszkaniowe - 1196 (48 proc. wszystkich wniosków). Większe zainteresowanie programem sprawiło jednak, że funduszowi zabrakło w zeszłym roku pieniędzy.

NIK wykrył, że nie wszyscy inwestorzy wykorzystali premię z termomodernizacji rzetelnie. Ponad połowa dopuściła się nieprawidłowości i uchybień. Na przykład Zgierska Spółdzielnia Mieszkaniowa za 40 tys. wyremontowała balkony. Gmina Ślemień (woj. Śląskie) poprawiła standard m.in. budynków dwóch szkół podstawowych, choć nie była ich właścicielem. Inni inwestorzy zmniejszali zakres prac, np. stosowali cieńsze płyty styropianowe lub w ogóle rezygnowali z części remontów.

Zdaniem kontrolerów nadużycia byłyby mniejsze, gdyby BGK kontrolował rozliczanie premii (BGK pieniądze wypłacał przy współpracy z 30 bankami).

Generalnie NIK podoba się cały program, ale jego realizację uważa za niewystarczającą. Zaleca więc przyśpieszenie i szukanie dodatkowych pieniędzy na fundusz w instytucjach międzynarodowych. Proponuje też wprowadzenie ulg podatkowych dla inwestorów finansujących prace z własnych środków, bo niektórzy zaciągają kredyt tylko po to, żeby dostać premię.

Minister infrastruktury Krzysztof Opawski odpowiada, że skala inwestycji zależy od właścicieli budynków, a przyspieszenie realizacji programu uwarunkowane jest zasobami budżetowymi. W tym roku Fundusz Termomodernizacji dostanie 109 mln zł (ponad dwa razy więcej niż przed rokiem) i jeśli okaże się, że pieniędzy jest za mało, ministerstwo będzie szukać nowych. Zainteresowanie jest tak duże, że minister nie widzi sensu, żeby promować program. Opawski nie znajduje też zrozumienia dla pomysłu zwolnień podatkowych.

rama

W Polsce inwestycje energoszczędne finansuje się również z środków narodowego i wojewódzkich funduszy ochrony środowiska. Od 1999 r. do połowy 2004 udzieliły one pożyczek i dotacji na blisko 1,1 mld zł. Kolejne ponad 100 mln zł wyłożył Eko Fundusz dysponujący środkami z Ekokonwersji.

Roczne straty energii spowodowane złym stanem technicznym budynków są szacowane na 7 mld zł.