Cuda mafii olejowej

Z Obwodu Kaliningradzkiego do Polski ciągną transporty ciężkiego oleju opałowego. Po przejściu odprawy celnej dzieją się cuda - olej z opałowego zamienia się w napędowy. Skarb państwa traci na tym procederze nawet 15 mln zł miesięcznie

Mamonowo, przejście graniczne z obwodem kaliningradzkim. Tędy wjeżdżają cysterny kolejowe z ciężkim olejem opałowym. Paliwo jest litewskie, ale przyjechało z Łotwy. Litewski producent nie miał innego wyjścia - musiał się przenieść z produkcją na Łotwę, bo litewskie prawo zabrania mieszania ropopochodnych składników poza rafineriami. Z wymieszania paliwa do odrzutowców z olejem bazowym (frakcja powstała w wyniku rafinacji ropy naftowej) powstaje produkt, który kolorem i konsystencją przypomina olej napędowy, ale jego parametry każą go zakwalifikować jako ciężki olej opałowy.

Nie musi być barwiony na czerwono i znakowany markerem jak lekki olej opałowy, ale co ważniejsze - ma niższą akcyzę: 60 zł zamiast ponad tysiąca zł za 1000 litrów, jak w przypadku oleju napędowego.

Po odprawie celnej w Braniewie z paliwem zaczynają się dziać prawdziwe cuda - z ciężkiego oleju opałowego zamienia się w napędowy! "Uszlachetnianiem" zajmują się podstawione firmy, których cały majątek mieści się w teczce prezesa. Wielcy hurtownicy podjeżdżają na granicę cysternami, tankują paliwo i wywożą w głąb kraju, do małych hurtowni i stacyjek. Zarobkiem dzielą się z litewskim producentem.

Według bardzo ostrożnych szacunków można przyjąć, że każdego miesiąca do Polski wlewa się ok. 25 tys. ton ciężkiego oleju opałowego, sprzedawanego później jako napędowy.

Ile można na tym zarobić? Policzmy.

Tona ciężkiego oleju opałowego kosztuje ok. 2200 zł z VAT. Tona oleju napędowego jest o ponad 600 zł droższa. Różnica to zysk. Na 25 tys. ton "uszlachetnionego" ciężkiego oleju opałowego można zarobić nawet 15 mln zł miesięcznie.

Pchają na Śląsk

Z warmińskiego Braniewa cysterny z olejem trafiają głównie na Górny Śląsk. Dlaczego tam? To wielki rynek zbytu, daleko od bram Rafinerii Gdańskiej i Płockiej, które nie pozwoliłyby sobie, by proceder rozkwitał im "pod nosem". Według naszych informatorów właśnie tam najczęściej dochodzi do mieszania paliwa dieslowskiego z ciężkim olejem opałowym. Sprzyja temu duża liczba stacji benzynowych i hurtowni paliw. W ubiegłym roku na 181 skontrolowanych stacji, co czwarta miała problemy z jakością paliw. Wpadały nawet hurtownie. Właściciel prywatnej stacji benzynowej z Katowic przyznaje: gdy kupuję paliwo, często składane są mi bardzo korzystne oferty. Rozum podpowiada, że nie może to być normalne paliwo. Wielu hurtowników i odbiorców detalicznych nie ma takich dylematów. Koronnym argumentem jest cena - ponad złotówkę taniej na litrze.

Na opałowym daleko nie zajedziesz

Na samym ciężkim oleju opałowym nie da się pojechać, więc miesza się go z paliwem dislowskim. Najczęściej stosowane proporcje to 1 do 9 i 1 do 14.

- Rocznie około ćwierć miliona ton lekkiego i ciężkiego oleju opałowego spalana jest przez pojazdy - mówi Bolesław Doliński, z Polskiej Izby Paliw Płynnych, która zrzesza właścicieli prywatnych stacji paliwowych.

- Dla nowoczesnych diesli domieszka oleju opałowego w paliwie to ruina dla mechanizmów wtryskowych. Szybszemu zużyciu ulęgają wszystkie mechanizmy, a ich naprawa jest niesłychanie kosztowna - mówi prof. Jerzy Merkisz, dyrektor Instytutu Silników Spalinowych w Politechnice Poznańskiej.

"Chrzczone" paliwo nie przeszkadza właścicielom starszych pojazdów, których rzeka płynie z Niemiec do Polski. Dla nich liczy się nie jakość, lecz cena. Kupcami "super taniego" paliwa są również rolnicy.

Gwałtowny wzrost wykorzystania ciężkiego oleju opałowego zauważyli przedstawiciele zagranicznych koncernów w Polsce.

- Co prawda w ostatnich miesiącach sprzedaż paliwa dieslowskiego utrzymuje się na stałym poziomie, ale z naszych wyliczeń wynika, że powinna rosnąć, bo rośnie liczba samochodów z silnikami diesla. Według nas oznacza to, że właściciele zwłaszcza starszych pojazdów znaleźli zastępcze paliwo - przyznaje przedstawiciele dużej zachodniej sieci stacji benzynowych.

To, że proceder dodawania oleju opałowego do diesla kwitnie świadczą liczne oferty jego sprzedaży, lub sprzedaży bardzo taniego paliwa dieslowskiego. - Ja sama ze względu na swoje stanowisko nie dostaję tego typu ofert, ale należący do Izby członkowie już tak - mówi Aurelia Kuran -Puszkarska, prezes PIPP. - Oferty dotyczą stacji w całej Polsce - dodaje Puszkarska.

Lekarstwo na całe zło

Za walkę z szarą strefą olejową zabrało się Ministerstwo Finansów. Ostatniego dnia marca resort ogłosił, że już w kwietniu planuje zrównać stawki akcyzy na olej opałowy i napędowy. "Wiemy, że olej opałowy jest masowo wykorzystywany jako napędowy" - tłumaczył wiceminister Jarosław Neneman. Podniosła się wrzawa. Przedstawiciele Polskiej Izby Paliw Płynnych nazwali pomysł ministerstwa "tragicznym bublem prawnym", a właścicieli domów ogrzewanych olejem postraszyli, że ich rachunki za ciepło wzrosną o jedną trzecią. Poskutkowało. W zeszłym tygodniu resort finansów wycofał się z pomysłu podwyżek.

- Zamiast wprowadzać nowe regulacje dotyczące stawek akcyzy należy zaostrzyć kontrole - uważa Bolesław Doliński z PIPP.

Z problemem nieprawidłowego stosowania ciężkiego oleju opałowego poradziły sobie inne kraje UE. W Niemczech za jazdę na oleju napędowy z dodatkiem oleju opałowego grozi grzywna nawet w wysokości 15 tys. euro, plus przepadek pojazdu. Tak drastyczne kary powinno się stosować i w naszym kraju - uważa Doliński.

A ze sprawdzeniem, czy w baku nie znajduje się olej opałowy nie powinno być problemu. W samochodach, które krążą do po krajach UE stosuje się specjalny przeźroczysty odcinek przewodu paliwowego. - Ponieważ paliwo dieslowskie jest właściwie przeźroczyste każde zabrudzenie lub zabarwienie rodzi podejrzenie, że pochodzi z podejrzanego źródła. Policji łatwo to sprawdzić a w przypadku wątpliwości wzywa się specjalistów - mówi Doliński.

Inna możliwość na walkę z szarą strefą to zmodyfikowany pomysł resortu finansów: jednakowa akcyza na wszystkie produkty naftowe i ich pochodne plus system zwrotów dla tych, którzy ogrzewają domy olejem.

Olej napędowy

w cenie zawiera akcyzę 1180 zł na 1000 l (metr szesc.). Im mniej siarki, tym niższa akcyza, nie mniej jednak, niż 1048 zł na 1000 l.

Olej opałowy

Dzieli się na lekki i ciężki. Lekki jest barwiony na czerwono i znaczony markerem. W cenie zawiera 233 zł akcyzy na 1000 l.

Ciężki olej opałowy jest obłożony akcyzą w wysokości 60 zł na 1000 kg (ok. 50 zł na 1000 l).

Podział na ciężki i lekki olej opałowy wynika z rafinacji w innych temperaturach.

Oleje różnią się składem i własnościami.