Gdańsk. 10 rano. Taka tragedia, że chce się być razem

Hawryszczakowie z gdańskich Stogów - jak tysiące polskich rodzin - pożegnali Ojca Świętego w swoim domu przed telewizorem.

Ostatni hołd oddali Janowi Pawłowi II, klęcząc: Dariusz i Małgorzata z 12-letnią córką Martą. Nawet dwuletni Bartek przyklęknął na chwilkę. - Pa, pa - powiedział do Ojca Świętego.

W piątkowy ranek Dariusz, mistrz w stoczni, założył koszulę i krawat. - Jakbym ubierał się na pogrzeb własnego ojca - powiedział. O godz. 8 byli w kościele, potem wrócili do domu i włączyli telewizor. Oglądali ze wzruszeniem, jak gdyby uczestniczyli we mszy świętej w Rzymie. Podobny rytuał trwa u Hawryszczaków od kilku dni.

- Mąż ogląda w pokoju, a ja, jak w kuchni robię, to mam drugi telewizor - mówi Małgorzata. - Oglądamy różne programy i wołamy się nawzajem, gdy powiedzą coś istotnego. Przez ten tydzień dowiedziałam się o Kościele więcej niż przez całe życie.

Małgorzata - na co dzień intendentka w gimnazjum - mówi, że w ich domu trwają tygodniowe rekolekcje: - Niejednej rodzinie to pomogło. Ta tragedia sprawia, że chce się być razem. Przeżywamy zryw narodowy. Łączymy się w bólu i pustce. Przecież czasy są takie wariackie, że niejeden za przysłowiową złotówkę potrafi zabić. A tu wszyscy jak jeden mąż razem.

- Nie brakuje mi wcale filmów, mogę ciurkiem o Papieżu oglądać - mówi Gosia. - Wiele z tych słów i cytatów zapamiętam do końca życia. Np. słowa kardynała Ratzingera, że tak jak Papież stał jeszcze niedawno w oknie swoich apartamentów, tak teraz stoi w oknie u Boga w Niebie.

Są religijni, ale jak mówią "nie fanatyczni". Co niedziela w kościele, parę razy w roku komunia święta. Na półkach w ich trzypokojowym mieszkaniu Pismo Święte, "Kronika chrześcijaństwa" i dzieła Sienkiewicza. Darek mówi, że teraz kupią ostatnią książkę Papieża.

- Do tej pory nie było czasu analizować tych zdań - mówi Darek.

- Daj spokój, to tylko takie tłumaczenie - mówi Gosia. - Rzeczywiście, te encykliki ciężko zrozumieć, ale czas się znajdzie.

Po południu wybiorą się na cmentarz do rodziców, bo "to taki czas, że tylko wspominać". O godz. 21.37 - tak jak całe przystrojone żałobnie Stogi - zgaszą światła w domu.

Gosia i Darek poznali się 17 lat temu. Pierwsze pielgrzymki Papieża do Polski przeżywali osobno. - W 1983 r. mieszkałem w internacie na warszawskiej Woli - wspomina Darek. - Z całego internatu zobaczyć Papieża poszło może czterech, pięciu łebków. Nie było z kim o tym pogadać. Teraz jest.

W 1987 r. w Gdańsku Darek jako stoczniowiec był członkiem służby porządkowej Semper Fidelis dbającej o porządek w czasie wizyty Papieża.