Międzynarodowa Agencja Energetyki widzi problem w Gazpromie

Większym problemem dla nowych członków Unii Europejskiej z Europy Środkowej jest Gazprom niż uzależnienie od dostaw gazu z Rosji - ocenia Claude Mandil, dyrektor wykonawczy Międzynarodowej Agencji Energetyki (IEA).

Według Mandila dostawy gazu z Rosji, jeszcze stosunkowo taniego, mogą stanowić szansę dla rozwoju europejskiej energetyki. Kłopot w tym, iż gaz z Rosji dostarcza firma, która jest jednocześnie jego producentem i jedynym dystrybutorem, nie stanowi wzoru wydajności gospodarczej, a ponadto jest bardzo blisko związana z państwem. Claude Mandil przyznał, że w Europie Środkowej ekspansja Gazpromu może budzić niepokój. Mandil dodał, że IEA namawia Rosję do liberalizacji rynku gazu, wskazując, że przyczyni się to do wzrostu inwestycji i zwiększenia jej dochodów budżetowych. Według Mandila dla zapewnienia konkurencji na rynku gazowym Polska może rozważać zakupy gazu od innych dostawców, np. w Norwegii, a w przyszłości - po wprowadzeniu tańszych technologii - z terminali gazu skroplonego w Belgii czy we Włoszech. Ze względu na potrzebę utrzymania swobody konkurencji Mandil opowiedział się za utrzymaniem w rękach państwa własności sieci przesyłowych gazu i energii elektrycznej. Nie chciał oceniać projektu budowy omijającego Polskę gazociągu przez Bałtyk z Rosji do Niemiec. Stwierdził tylko, że niektóre inwestycje nie służą rozwojowi konkurencji, lecz jej zablokowaniu.

Claude Mandil był w Warszawie, aby ocenić przygotowanie Polski do członkostwa w IEA, organizacji afiliowanej przy OECD. W maju Polska ma złożyć wniosek o przystąpienie do Agencji.