Satelity na parkiet

Czy po latach stagnacji operatorzy satelitów zaczynają wychodzić na prostą? Ich nowi właściciele - fundusze inwestycyjne - robią wszystko, by tak się stało. Przede wszystkim wchodzą na giełdę

W ciągu ostatnich dwóch lat fundusze typu private equity zainwestowały w branżę satelitarną ponad 11 mld dolarów. Jednak operatorzy wciąż borykają się z dużym zadłużeniem, oceny ich zdolności kredytowej spadają, a awarie sprzętu na orbicie zdarzają się coraz częściej.

Dziennik "The Wall Street Journal" obliczył, że od końca 2003 roku przestało funkcjonować aż siedem satelitów telekomunikacyjnych. W największym stopniu cierpi flotylla firmy PanAmSat, bo spośród 23 satelitów awarie dotknęły aż dziesięciu.

Mimo to operatorom udało się ostatnio zawrzeć kilka kontraktów długoterminowych, co ustabilizowało ich przychody, a analitycy z banków inwestycyjnych znów zaczęli się interesować tymi spółkami. Ich właściciele chcą to wykorzystać, żeby wprowadzić swoje spółki na giełdę. Udało się to już funduszowi inwestycyjnemu Kohlberg Kravis Roberts (KKR), który przeprowadził ofertę publiczną PanAmSatu, zbierając w ten sposób ok. 900 mln dolarów. Na dodatek operator, który zadebiutował na nowojorskim parkiecie 17 marca, poinformował, że 65 proc. środków pozyskanych na giełdzie zamierza wypłacić akcjonariuszom w postaci dywidendy. "Zakup PanAmSatu był dla KKR słodkim interesem" - czytamy w czwartkowym "Financial Times". Fundusze, które zainwestowały w operatora satelitów, zdążyły już uzyskać ponadtrzykrotny zwrot z inwestycji.

Swoje papiery inwestorom giełdowym zamierza zaoferować również Inmarsat. Eutelsat informuje, że rozważa wejście na giełdę w ciągu najbliższych dwóch lat. Jednak analitycy zadają sobie pytanie: czy na tych operacjach skorzystają same spółki oraz ich wierzyciele? Zdaniem Jamesa Veneau'a, wiceszefa działu inwestycyjnego agencji ratingowej Moody's, interesy funduszy inwestycyjnych są sprzeczne z interesami obligatariuszy satelitarnych gigantów. Pierwsi dążą do szybkiego zwrotu z inwestycji i dlatego środki pozyskane z giełdy lub zyski są przeznaczane na wypłatę dywidend, podczas gdy drudzy chcieliby, żeby spółka spłaciła swoje długi. Nie wiadomo również, czy zarobią ci, którzy kupili akcje PanAmSatu w ofercie publicznej. W dniu debiutu spadły one o 3,6 proc. poniżej ceny emisyjnej, która była ustalona na 18 dolarów.