Janusz Lewandowski niewinny

Krakowski sąd uniewinnił wczoraj byłego ministra przekształceń własnościowych Janusza Lewandowskiego i trzy inne osoby, które prokuratura oskarżyła o nieprawidłowości przy prywatyzacji na początku lat 90. dwóch krakowskich firm Techmy i KrakChemii

Krakowska prokuratura zarzucała Lewandowskiemu przekroczenie uprawnień, niedopełnienie obowiązków i poświadczenie nieprawdy w dokumentach przy prywatyzacji KrakChemii i Techmy. Jej zdaniem kosztowało to skarb państwa ok. 2,4 mln zł.

Powołując się na opinie biegłych, prokuratura przekonywała, że z kilku ofert wybrano najgorszą - właścicieli spółki Hean, którzy dzięki licznym udogodnieniom sfinansowali większość transakcji za środki spółek i skarbu państwa.

Prócz Lewandowskiego, prokurator domagał się ukarania nabywców spółek - krakowskich biznesmenów Andrzeja G. i Henryka K. Jak podkreślał, wspólnie z byłym ministrem i Tomaszem G., byłym pracownikiem resortu prywatyzacji, poświadczyli oni nieprawdę, antydatując dokumenty, co umożliwiło zakup kolejnych udziałów i zwolnienia podatkowe.

Sąd odrzucił zarzuty prokuratury. Kilkakrotnie podkreślał w uzasadnieniu wczorajszego wyroku, że w czynach oskarżonych nie dopatrzył się znamion przestępstwa. Jego zdaniem oskarżenie o wyrządzenie skarbowi państwa szkody wielkich rozmiarów, nie znalazło żadnego potwierdzenia.

- Wystarczyło dokładnie przeczytać zeznania świadków i niektóre dokumenty. Nie trzeba było do tego kosztownych opinii biegłych - wytykał prokuraturze sędzia Grzegorz Kościelniak. Suchej nitki nie zostawił też na oskarżeniach o wybór gorszej oferty. - Ta rzekomo lepsza pochodziła od spółki założonej kilka tygodni wcześniej o kapitale 1000 zł. Jej przedstawiciel twierdził, że pieniądze na akcje ma od teścia z Ameryki - wytykał sąd.

Wyrok jest nieprawomocny. Janusza Lewandowskiego nie było wczoraj na jego ogłoszeniu.