Komentarz prof. Ireneusza Krzemińskiego

Debata o Jedwabnem z jednej strony umocniła postawy antysemickie, z drugiej - spowodowała wzrost liczby osób, które zdecydowanie im się sprzeciwiają. Polacy musieli spojrzeć na nowo na swoją przeszłość, przede wszystkim wojenną i pierwsze lata po wojnie.

Przybywanie postaw antysemickich można tu wyjaśniać obroną polskiej pamięci. Ludzie uważają, że obraz przeszłości zdominowała pamięć o Holocauście, a w światowych mediach Polacy są przedstawiani jako niechętni Żydom pomocnicy Hitlera. Pomija się polskie nieszczęście i polskie cierpienie. Ten antysemityzm to efekt konkurencji naszych narodów o docenienie cierpienia.

Antysemityzm rośnie też, bo w mediach i polityce pojawił się jawnie antysemicki język. Prekursorem było Radio Maryja. LPR i inne skrajne partie prawicowe odwołują się do ideologii endeckiej, której niezbywalnym elementem był antysemityzm. Taki język ośmiela ludzi i sprawia, że zaczynają głosić antysemickie poglądy bez wstydu.

Nie przeceniałbym roli zawiedzionych w ciągu dziesięciu lat nadziei na lepszą Polskę. Są oczywiście ludzie obwiniający Żydów - którzy rzekomo rządzą całym światem - o złą sytuację w kraju. Ale bardziej liczy się tu ideologia, która wszędzie widzi Żydów i robi z nich kozły ofiarne.

Na naszej scenie politycznej brakuje aktora, który jednoznacznie sprzeciwiłby się antysemityzmowi. Jestem pod wielkim wrażeniem ostatnich wystąpień Lecha Wałęsy, który zaczął wołać o antysemityzmie Radia Maryja. Próbuje pokazać, że ta ideologia nie niszczy Żydów, których w Polsce jest mało - ona niszczy samych Polaków.