Eurooszuści przebierają psy za owce

Co roku z unijnych funduszy znika kilka miliardów euro! Na walkę z rolnikami, którzy przebierają psy za owce albo cudownie rozmnażają wielkość gospodarstw, rusza policja

W świętokrzyskim jeden z rolników wpisał jako swoje 6 ha gruntu, by dostać większe dopłaty z Unii Europejskiej. Na Mazowszu pole, na którym rośnie zboże, było w rzeczywistości kawałkiem lasu. Na Pomorzu Niemka zgłosiła się po dopłaty z 900 ha rolnego gruntu, które okazały się nieużytkami. Ale to wierzchołek góry lodowej, bo unijni oszuści dopiero się rozkręcają.

- W Unii straty spowodowane przez oszustów szacowane są na kilka miliardów euro rocznie - mówi Marcin Piotrowski z Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie. - W niewielkiej Grecji, gdy policzono powierzchnię ziemi rolniczej, do której dopłaca UE, wyszło, że ten kraj jest większy o jedną trzecią! We Francji do stada owiec, na które przysługują dopłaty, wliczano psy.

Ale na tym pomysłowość oszustów się nie kończy. W krajach śródziemnomorskich aż roi się od nieistniejących gajów oliwnych, a w Hiszpanii na ponad stu tysiącach hektarów produkuje się len, choć nikt go nie widział. We Włoszech rolnicy pojawili się także na obrzeżach wielkich miast. Okazało się, że ich polami uprawnymi były np. pola kempingowe.

- Mówimy tu o międzynarodowych grupach przestępczych, które będą działać także w Polsce - ostrzega Marcin Piotrowski. - Przecież, by doszło do podobnego przestępstwa, wystarczy dać łapówkę urzędnikowi. Musimy nauczyć się z tym walczyć.

To dlatego przez ten tydzień w szkole policyjnej w Szczytnie nad tym, jak walczyć z oszustami, zastanawiać się będą policjanci, urzędnicy i specjaliści z Brukseli. Na razie komórkę wyspecjalizowaną do walki z eurooszustami stworzono kilka dni temu w Kielcach. Docelowo ma powstać przy każdej komendzie wojewódzkiej policji. W specgrupach pracują policjanci zajmujący się przestępstwami gospodarczymi. Jeśli będzie trzeba, policzą krowy stojące w stodole i sprawdzą, czy rolnik składający wniosek o dopłaty ma jakiekolwiek pole.

- Naszym zadaniem jest zapobieganie oszustwom - zapewnia Krzysztof Skorek, rzecznik kieleckiej policji. - Bo gdy pieniądze trzeba zwracać, to Unia nakłada na nas kary, na które musimy składać się wszyscy, bo płaci je budżet państwa.

Tegoroczny budżet UE wynosi prawie 100 miliardów euro. Ponad 40 miliardów wydawane jest na rolnictwo, w tym na dopłaty bezpośrednie. Blisko 7 proc. budżetu Unii jest defraudowane przez oszustów.