Polmos Lublin zawiadomił prokuraturę

Znany z produkcji Żołądkowej Gorzkiej Polmos Lublin zawiadomił warszawską prokuraturę, że ktoś próbował zaszkodzić emisji jego akcji. Podejrzewa jednego z konkurentów.

Oferta publiczna Polmosu Lublin, kontrolowanego przez Janusza Palikota, zakończyła się 10 lutego wielkim sukcesem. Firma sprzedała wszystkie akcje i uzyskała 75 mln zł m.in. na finansowanie przejęć w branży. Zainteresowanie inwestorów indywidualnych było tak wielkie, że ich zlecenia zredukowano o 97 proc. Papiery kupiło też 66 funduszy inwestycyjnych.

Mogło jednak skończyć się inaczej, bo w trakcie oferty ktoś rozpowszechniał na rynku anonimowe materiały mające udowodnić, że przy prywatyzacji Polmosu doszło do przekrętu. W uproszczeniu: Janusz Palikot miałby sfinansować zakup akcji Polmosu Lublin od skarbu państwa z pieniędzy samego Polmosu, dzięki łańcuszkowi operacji finansowych między spółkami zarejestrowanymi za granicą.

Gdyby zaniepokojeni tymi materiałami inwestorzy nie złożyli zapisów na akcje, oferta mogłaby nawet zakończyć się klapą. Mogli też chcieć kupić akcje taniej, bo widzieliby wyższe ryzyko.

Zaniepokojone fundusze inwestycyjne, zanim zapisały się na akcje, poprosiły spółkę o wyjaśnienie tych zarzutów. Sprawę wyjaśnia Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (jeszcze nie ma wyników). W czwartek spółka postanowiła publicznie przedstawić swoje stanowisko na spotkaniu z dziennikarzami.

- Nie było żadnego wyprowadzania pieniędzy z Polmosu - zaklinał się Janusz Palikot, jednocześnie szef rady nadzorczej lubelskiej spółki. Udowadniał, że w kwestionowanych transakcjach chodziło o próbę wejścia na zagraniczny rynek whisky, a 2 mln euro było zaliczką, która po zaniechaniu tych planów wróciła później na konto Polmosu.

Palikot zapewnił, że wszystkie zobowiązania prywatyzacyjne wobec resortu skarbu zostały uregulowane, a wpłaty ostatniej raty z kwoty 16 mln zł dokonano przed terminem. Rozpowszechnianie materiałów o rzekomym przekręcie uznał za tzw. czarny PR.

Palikot podejrzewa, że dostarczycielem materiałów jest jeden z konkurentów do przejęcia Polmosu Białystok, ale nie chciał ujawnić, kogo ma na myśli. - I tak to wypłynie. Po to złożyliśmy zawiadomienie do prokuratury - dodał. Zawiadomienie o podejrzeniu próby manipulacji wyceną akcji sprzedawanych w ofercie publicznej zostało skierowane do warszawskiej prokuratury okręgowej w ostatni poniedziałek.

O minimum 51 proc. akcji Polmosu Białystok, producenta słynnej Żubrówki, ubiega się ośmiu chętnych. Resort skarbu ma rozpatrzyć oferty do 24 lutego i ogłosić krótką listę podmiotów, z którymi będzie dalej negocjować.

Obecnie Polmos Lublin ma 6-proc. udział w rynku wódki, a białostocki konkurent - 20-proc. Jeśli firma Palikota znajdzie się na krótkiej liście, to zapowiada złożenie oferty wspólnie ze światowym producentem alkoholi. Nieoficjalnie wymieniany jest w tej roli Diageo, do którego flagowych marek należą: likier Baileys, whisky Johnnie Walker, wódka Smirnoff czy rum Captain Morgan.

W przyszłym tygodniu akcje Polmosu Lublin zadebiutują na giełdzie - dokładna data nie została jeszcze ustalona.