Inspekcja pracy o harówce w agencjach pracy tymczasowej

Obsługują kasę, maszyny produkcyjne, dźwigają ciężary. Nie mają prawa do urlopu ani przerwy. Tak pracują setki młodych ludzi, zatrudnianych przez agencje pracy tymczasowej.

- Są bardziej wyzyskiwani, niż pracownicy Biedronki - uważa Jerzy Iwaszkiewicz, rzecznik Państwowej Inspekcji Pracy w Łodzi.

Wiele hipermarketów woli wypożyczać pracowników od agencji pracy tymczasowej niż zatrudniać ich u siebie. Tym bardziej że agencje często zatrudniają na umowy cywilne - wtedy pracowników nie obowiązuje kodeks pracy, np. przepisy o nadgodzinach, obowiązkowych przerwach.

Marta studiuje na jednej z łódzkich uczelni wyższych. Od dwóch lat podpisuje umowy-zlecenia z agencją Work Service. Od pół roku pracuje w kasie w hipermarkecie Tesco w Galerii Łódzkiej. Zarabia 600-700 zł miesięcznie, pracuje 6-12 godzin dziennie. - Na początku stycznia dyrekcja uznała, że te kasjerki, które siedzą w kasie tylko sześć godzin, nie mają prawa do przerwy - opowiada Marta. - A przecież kodeks pracy mówi wyraźnie o przysługujących w takim przypadku 15 minutach.

Marty kodeks pracy nie obowiązuje, choć powinien. - Praca kasjerki w hipermarkecie jest pracą podporządkowaną przełożonym - tłumaczy Jerzy Iwaszkiewicz z inspekcji pracy. - Dziewczyna musi wpisać się w grafik, pracuje w godzinach narzuconych jej przez Tesco. Powinna być zatrudniona na podstawie umowy o pracę, a nie umowy-zlecenia.

Dla Marty to istotna różnica. Przy umowie-zleceniu to czy dostanie przerwę w pracy lub urlop zależy tylko od woli zleceniodawcy. Ziemowit Tokarski z Work Service, broniąc racji swojej firmy, powołuje się na opinię prawną przygotowaną przez renomowane kancelarie prawne z myślą o zatrudnianiu kasjerek w Tesco. - Zezwala ona na podpisywanie umów-zleceń. Poza tym nasi zleceniobiorcy to studenci, którzy sami świadomie zdecydowali, że wolą bardziej elastyczny model zatrudnienia na umowę-zlecenie - tłumaczy.

Iwaszkiewicz z PIP: - To nie status osoby, a charakter wykonywanej pracy decyduje o tym, jaka umowa powinna być podpisana. Ludzie związani umową-zleceniem nie mają żadnych praw.

Wrocławska agencja Work Service zatrudnia w ten sposób młodych ludzi w całej Polsce. Z wybiórczej kontroli, którą PIP przeprowadziła w 2004 r., wynika, że podobnie postępują inne agencje.

Inspekcja Pracy może jedynie nakazać zastąpić umowy cywilne umowami o pracę. Przykład Work Service pokazuje, że to mało skuteczne. Dolnośląscy inspektorzy w 2004 r. odwiedzali agencję 22 razy. Po każdej interwencji problem wracał. Część agencji firm zrzeszonych w Związku Agencji Pracy Tymczasowej (Work Service do niego nie należy) twierdzi, że hipermarkety oferują tak niską stawkę za wynajęcie pracownika, że zatrudnianie go przez agencje na umowę o pracę jest nieopłacalne. - Ale i na to jest sposób: nie współpracować z hipermarketami. Moja firma nie podpisałaby umów-zleceń z kasjerkami - mówi Kajetan Słonina, prezes ZAPT.

Niektóre sieci sklepów po sygnałach z inspekcji pracy zapowiadają weryfikację umów z agencjami. - Nie będziemy współpracować z tymi, którzy łamią prawa własnych pracowników - zapowiada Czesław Grzesiak, wiceprezes Tesco Polska.