Dr Radosław Markowski z Polskiej Akademii Nauk oraz Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej komentuje wyniki sondażu

Czy partie prawicowe i lewicowe będą zdolne wystawić tylko po jednym kandydacie w wyborach prezydenckich? Od tego będzie zależał ostateczny wynik, i to w znacznie większym stopniu niż w poprzednich wyborach.

Przed ogromnym wyzwaniem stoi zwłaszcza prawa strona polskiej sceny politycznej. Głównie dlatego, że dwóch kandydatów niepartyjnych - Tomasz Lis i Zbigniew Religa - utożsamianych jest z prawicą. I całkiem słusznie. Ich elektoraty ujawniają bowiem silną prawicową bądź centrową identyfikację ideologiczną. Ich start w wyborach oznacza uszczuplenie prawicowego i centrowego elektoratu, a ta dwójka przyciąga jedną czwartą aktywnych wyborców.

"Prawicowi" kandydaci mają jeszcze jeden problem - otóż ich elektoraty są ogromnie zróżnicowane. Od klasycznych liberalnych zwolenników Donalda Tuska (b. młodzi, wielkomiejscy, wykształceni inteligenci i kierownicy o wysokich dochodach) po ludzi starszych, gorzej wykształconych, średnio zamożnych przedstawicieli rencistów i gospodyń domowych popierających Zbigniewa Religę (skądinąd słusznie ustawionych w kolejce do znanego lekarza). Z kolei elektorat Lecha Kaczyńskiego to tradycyjni zwolennicy PiS-u o zdecydowanej nadreprezentacji mężczyzn z wielkich miast, bardzo interesujących się polityką i silnie zidentyfikowanych z prawicą.

Całkiem odmienny i zaskakujący jest elektorat Tomasza Lisa. Nie dziwi nadreprezentacja ludzi młodych, uczniów i studentów oraz kobiet. Dziwi popularność Lisa wśród ludzi pochodzących z małych i średnich miast, zarabiających niezbyt dużo, o średnim zainteresowaniu polityką. Nie jest to jednak ani elektorat wysoko wykształcony, ani wielkomiejski, ani znacząco usytuowany w strukturze prestiżu zawodów.

Andrzej Lepper to kandydat "niszowy", bez żadnych szans na ostateczne zwycięstwo. Ma swych zagorzałych zwolenników, którzy - jeśli wystartuje - nie wesprą innych lewicowych kandydatów, przez co osłabią lewicę o jakieś 5-10 proc. Jest to kandydat ludzi najgorzej wykształconych, rolników, robotników niewykwalifikowanych i bezrobotnych.

Po lewej stronie naszej sceny mamy oprócz Leppera dwóch wyrazistych kandydatów - Marka Borowskiego i Włodzimierza Cimoszewicza. Ich zwolennicy nie różnią się tak bardzo jak sympatycy kandydatów prawicy, więc - technicznie - o alians łatwiej. Zwolennicy Borowskiego są jednak nieco młodsi, lepiej wykształceni i zajmujący wyższe stanowiska. Warto zauważyć, że część jego elektoratu ujawnia prawicową autoidentyfikację. Popierają go osoby zainteresowane gospodarką - wszak sam jest ekonomistą, a w ostatnich latach często zajmował stanowiska związane z gospodarką, stąd zapewne popularność wśród kadry kierowniczej.

Cimoszewicz jest częściej popierany przez klasycznie lewicowy elektorat - ludzi starszych, emerytów i robotników niewykwalifikowanych.