Expander: Bez akcji ani rusz

Dostosowywanie się polskiej gospodarki, w tym stóp procentowych, do warunków zachodnioeuropejskich oznacza, że dwucyfrowych zysków w skali roku trzeba szukać na rynkach akcji - uważa Grzegorz Mielcarek z firmy Expander zajmującej się doradztwem finansowym

Podczas czwartkowej konferencji, której patronem prasowym była "Gazeta", przedstawiciele Expandera zachęcali do inwestowania w najpopularniejsze na polskim rynku bezpieczne fundusze pieniężne lub obligacyjne. Zdaniem Grzegorz Mielcarka rosnąca różnorodność funduszy i możliwości inwestycyjnych zwiastuje większy popyt na usługi niezależnych doradców, którzy pokażą klientowi, jak osiągnąć dwucyfrowe zyski przy rozsądnym ryzyku.

Borno Janekovic z Franklina Templetona, największej na świecie grupy funduszy inwestycyjnych zarządzającej majątkiem o wartości 300 mld dol. (trzydziestokrotnie więcej niż wart jest cały rynek funduszy w Polsce), potwierdził podczas konferencji, że ten gigant wkrótce zaoferuje krajowym ciułaczom 44 swoje fundusze. Będzie je można kupić u pośredników finansowych i w biurach maklerskich najwcześniej w maju. Już teraz fundusze Franklina Templetona są dostępne w ramach tzw. długoterminowych polis unit-link (portfeli funduszy z dodatkiem ochrony ubezpieczeniowej) sprzedawanych w Polsce m.in. przez Skandię i Nationwide.

Inny gość konferencji Steve Selman z grupy funduszy Man, która też łakomym okiem patrzy na polski rynek, zachwalał tzw. inwestycje alternatywne, dzięki którym można zarabiać nawet wtedy, gdy prawie żaden "zwykły" fundusz nie przynosi zysków. Chodzi o tzw. fundusze hedgingowe, których wyniki nie są uzależnione od zmian cen akcji ani obligacji, w odróżnieniu od klasycznych funduszy. Przedstawiciel Mana zapewnił, że jego fundusze będzie można jeszcze w tym roku kupić w Polsce.