PKN Orlen szuka dostawcy

Duże zainteresowanie dostawami ropy dla PKN Orlen. Warte ponad miliard dolarów rocznie kontrakty zostaną najprawdopodobniej podpisane na wiosnę

Jak dowiedziała się "Gazeta", pierwsi chętni zgłosili się już w grudniu ub.r. Teraz potencjalnych dostawców jest prawie dziesięciu.

- To zarówno spółki w typie J&S, które nie mają ścisłego powiązania z liczącymi się producentami, jak i oficjalni traderzy największych rosyjskich koncernów - dowiedzieliśmy się w Orlenie.

Według zarządu PKN Orlen umowy zostaną podpisane w ciągu dwóch-trzech miesięcy.

Nowi dostawcy zastąpią Petroval. Ta zarejestrowana w Szwajcarii spółka była najważniejszym traderem obsługującym rosyjski koncern paliwowy Jukos. Rocznie dostarczała około. 40 proc. przerabianej w Orlenie ropy (5 mln ton). Jednak po tym, jak rosyjskie władze przejęły najważniejszą spółkę wydobywczą Jukosu, Petroval poinformował, że nie może wywiązywać się umowy z Orlenem.

Według naszego informatora spore szanse na nowe kontrakty mają spółki związane z rosyjskim koncernem Łukoil oraz rosyjsko-brytyjskim TNK-BP. Firmy odmawiają komentarzy w tej sprawie. Warto jednak przypomnieć, że w węgierskim koncernie MOL na miejsce Jukosu wszedł właśnie Łukoil.

Kłopoty z Petrovalem są dla PKN okazją do uporządkowania sytuacji z dostawami. - Chcemy, aby Petroval zastąpiło 2-3 dostawców. Umowy byłyby zawierane na krócej niż do tej pory - przyznaje prezes PKN Igor Chalupec. Ale o konkretach nie chce mówić.

Z naszych informacji wynika, że optymalne byłyby umowy trzyletnie.

Zarząd spółki z podpisaniem nowych kontraktów się nie spieszy, bo sprzyja mu sytuacja na rynku. Rosyjska ropa na rynku dostaw natychmiastowych (spot) jest bowiem tańsza o ponad dolara od ropy w kontraktach terminowych. Paradoksalnie dzięki kłopotom Jukosu Orlen na różnicy cen zarobił około 1,5 mln dol.

Ale zdaniem analityków na dłuższą metę taka sytuacja jest niemożliwa. - Szanujący się koncern powinien ze względów bezpieczeństwa większość ropy otrzymywać w kontraktach wieloletnich - komentują eksperci.

Sam prezes Chalupec uważa jednak, że w dostawach do Orlenu trzeba zwiększyć znaczenie ropy kupowanej w kontraktach natychmiastowych. Do tej pory pochodziło z nich tylko około 10 proc. dostaw, była to ropa typu Brent (spod dna Morza Północnego) wykorzystywana na potrzeby koncernu.

Nowe umowy będą zawierane "na zakładkę". To znaczy gdy jedna z nich będzie się kończyła, przez pewien czas nadal będą obowiązywały pozostałe. Chodzi o to, aby umowy nie kończyły się jednocześnie, bo ewentualni kontrahenci mogliby wtedy dyktować warunki nowych kontraktów.