Bezprzewodowy ratunek w gąszczu ładowarek

Gdy nowoczesny człowiek ery cybernetycznej wybiera się w podróż, musi przede wszystkim zapakować do walizki stos ciężkich ładowarek - osobno do laptopa, palmtopa, aparatu cyfrowego, odtwarzacza mp3, golarki. Na szczęście na ratunek przychodzi nowy gadżet: ładowarka bezprzewodowa SplashPad.

Cały pomysł oparty jest na zjawisku indukcji elektromagnetycznej. W specjalnej płytce-ładowarce znajdują się przewody, które podłączone do prądu generują pole elektromagnetyczne indukujące z kolei prąd w przystosowanym do tego akumulatorku.

Płytki SplashPad są łatwe w instalacji np. w biurkach czy rozkładanych stolikach w fotelach lotniczych. Dzięki temu skończyłyby się wreszcie problemy ze stosem ładowarek, które trzeba zabierać w podróż.

Nowa technologia wymaga współpracy z producentami gadżetów - muszą oni odpowiednio dostosować akumulatorki w swoich urządzeniach, co jednak według twórców ładowarki jest proste. Pomysłodawca urządzenia, firma Splashpower wywodząca się z uniwersytetu w Cambridge jest w trakcie negocjacji z sześcioma producentami elektroniki użytkowej. Jej przedstawiciele szacują, że pierwsze urządzenia zgodne ze SplashPadem pojawią się na rynku pod koniec roku.

Być może w przyszłości, gdy zapomnimy naładować komórkę, będzie wystarczyło położyć ją na chwilę na biurku. Podobnie laptop postawiony na stoliku w kawiarni nigdy się nie rozładuje.