Prokuratura Krajowa zaleca, by nie oskarżać za prowokację dziennikarską

Prokuratura Krajowa uważa za nieuzasadnione oskarżenie dziennikarza TVN za dziennikarską prowokację. Tymczasem akt oskarżenia przeciwko niemu od półtora miesiąca czeka w sądzie.

Co teraz będzie? - Nie możemy wydawać prokuraturom niższego szczebla poleceń co do zakończenia sprawy, ale możemy dawać sugestie - mówi rzeczniczka Prokuratury Krajowej Małgorzata Wilkosz-Śliwa. - Więc sugerujemy, żeby prokuratura, która skierowała sprawę do sądu, wystąpiła teraz z wnioskiem o jej umorzenie ze względu na znikomą szkodliwość społeczną.

Prokuratura Rejonowa dla Warszawy Pragi Południe oskarżyła dziennikarza TVN Grzegorza Kuczka o posługiwanie się fałszywym dokumentem. Dla potrzeb programu "Uwaga" kupił on na bazarze fałszywy dowód osobisty na nazwisko Grzegorz Sztuczny i, posługując się nim, wynajął mieszkanie i kupił na kredyt kilka przedmiotów. Nie udało mu się natomiast wziąć kredytu w BGŻ, bo system bankowy zakwestionował fałszywy dowód.

TVN wyemitował materiał o działaniach Sztucznego pokazując, że policja jest bezradna wobec fałszerzy i ich klientów.

Prokuratura zajęła się sprawą po doniesieniu banku BGŻ. Ani bank, ani nikt inny nie poniósł strat w wyniku dziennikarskiej prowokacji. Mimo to prokuratura nie umorzyła postępowania ze względu na znikomą szkodliwość społeczną czynu. A tłumaczenia dziennikarza, że cała akcja miała na celu pokazanie ważnego społecznie problemu, uznała za próbę uniknięcia kary. Poparła ją w tym Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

- Prokuratura rejonowa i okręgowa skupiły się przede wszystkim na tym, że dziennikarz złamał prawo, kupując fałszywy dokument i posługując się nim - tłumaczy Małgorzata Wilkosz-Śliwa. - Tymczasem przy ocenie czynu trzeba też brać pod uwagę takie czynniki jak motywacja sprawcy. W naszej ocenie z tego punktu widzenia czyn należy uznać za znikomo szkodliwy.

Podobna sprawa przeciw kierownictwu "Super Expressu", którego dziennikarze kupili nielegalnie materiały wybuchowe po to, żeby pokazać, że policja nie panuje nad obrotem niebezpiecznymi materiałami. Po siedmiu latach procesów zakończyła się ona rok temu umorzeniem z powodu znikomej szkodliwości czynu. W obu sprawach jednym z rozważanych wątków była dopuszczalna granica stosowanych przez dziennikarzy metod zdobywania materiału.