Możemy liczyć na stabilny wzrost gospodarczy - mówi Witold Orłowski, doradca ekonomiczny prezydenta

Wzrost inwestycji jest kluczowy dla naszej gospodarki. Myślę nawet, że GUS nie doszacował tego wzrostu, o czym świadczy utrzymujący się wzrost zapasów w firmach.

Możemy więc powiedzieć, że zaczął się normalny cykl koniunkturalny, który potrwa kilka lat. Fundusze unijne będą zwiększać dynamikę inwestycji o blisko 2 pkt. proc. rocznie. Możemy liczyć na stabilny wzrost gospodarczy.

Nawet spadek znaczenia eksportu netto mnie nie martwi, bo to może oznaczać wzrost importu. A import to technologie potrzebne do inwestycji. Na razie mamy za niski import i za niski deficyt w bilansie płatniczym, co świadczy o niewykorzystaniu potencjału wzrostowego.

W perspektywie tego roku nie widzę zagrożeń dla wzrostu gospodarczego. Na najbliższe trzy-cztery lata też patrzę z optymizmem. Pomoże nam poprawa koniunktury w krajach Europy Zachodniej.

Pojawia się pytanie, czy w takim razie niepotrzebna już nam reforma finansów publicznych? Otóż dopóki wzrost gospodarczy jest wysoki, finanse publiczne nie są zagrożeniem. Jednak przy braku reform już niewielkie spowolnienie może skończyć się bardziej tragicznie niż w 2001 r., kiedy to ówczesny minister finansów Jarosław Bauc ujawnił wielki deficyt budżetowy.