Będą dopłaty eksportowe do pszenicy

Unia wprowadza dopłaty do eksportu pszenicy, by pozbyć się nadwyżek, jakie nagromadziły się w jej magazynach po bardzo dobrych zeszłorocznych żniwach - dowiedziała się ?Gazeta?.

Na tę wiadomość czekali producenci zbóż w całej Unii, bo liczą, że teraz wreszcie ceny trochę pójdą w górę i rynek się ożywi. Dla polskich zbożowców jest to szczególnie ważne, bo po naszym wejściu do Unii i zmianie systemu interwencji na rynku zbóż ceny spadły dramatycznie - dziś za tonę pszenicy dostają 410-430 zł, podczas gdy rok temu było to między 550 a 600 zł. Nadwyżkę ziarna w polskich magazynach szacuje się na prawie 4 mln ton. Od roku Unia nie dopłacała do eksportu pszenicy, by nie zadzierać ze Światową Organizacją Handlu (WTO), która dąży do wyeliminowania subwencjonowania rolnictwa. Jednak skupowanie ziarna do magazynów unijnych po 103 euro, a potem jego przechowywanie (co robi się obecnie, by zdjąć z rynku nadwyżkę) jest bardzo kosztowne. Znacznie taniej jest dopłacać do eksportu.

Formalna decyzja o dopłatach zapadła w poniedziałek na spotkaniu wszystkich unijnych ministrów rolnictwa w Brukseli. Teraz eksporterzy czekają na zaproszenie do składania ofert, jakie ogłosi tzw. Komitet Zarządzający ds. Zbóż. Nastąpi to prawdopodobnie w najbliższy czwartek 3 lutego (komitet zbiera się co czwartek). Nie wiadomo jeszcze, do jakiej ilości pszenicy Unia zamierza dopłacać - mówi się nieoficjalnie o 2 mln ton na początek - ani jak duże będą dopłaty do każdej tony. Ponieważ jednak do eksportu jęczmienia dopłaty wynoszą obecnie 19 euro do tony, to prawdopodobnie podobny poziom wsparcia będzie dla pszenicy. Wszystko będzie zależało od tego, co zaproponują firmy, które podejmą się eksportu.

Zdaniem Bogdana Judzińskiego z Rolimpeksu, jednego z większych polskich eksporterów zbóż, 20 euro do tony to zbyt mało, by ożywić polski rynek, bo pokryje to zaledwie koszty transportu i załadunku.

- Sytuacja byłaby inna, gdyby ssanie było zza naszej wschodniej granicy, bo tu koszt transportu działałby na naszą korzyść. Niestety wiadomo, że najłatwiej dziś sprzedać pszenicę do Afryki Północnej, gdzie najbliżej mają Francuzi, więc ich oferta cenowo będzie bardziej atrakcyjna od naszej - mówi Judziński.