Rośnie eksport polskich słodyczy

Słodko-gorzki rok polskich firm cukierniczych. W 2004 r. Polacy zjedli więcej słodyczy niż przed rokiem, w górę poszedł też eksport. Ale droższy cukier, mleko i kakao uderzyły po kieszeni producentów, którzy ratowali się podwyżkami cen na półkach sklepowych

Według wstępnych danych Stowarzyszenia Polskich Producentów Wyrobów Czekoladowych i Cukierniczych (Polbisco), do którego należą firmy kontrolujące 75-80 proc. rynku, w zeszłym roku branża sprzedała wyroby warte 8,5-8,7 mld zł. To ok. 6-7 proc. więcej niż w 2003 r.

Lepiej było w eksporcie, bo wzrost sięgnął ponad 10 proc. Za granicę wyjechały słodycze warte ok. 1,2 mld zł.

Eksportujemy głównie do państw "nowej" i "starej" Unii, ale także do Rosji, na rynki amerykańskie oraz do krajów arabskich. I to dużo, bo eksport z grubsza przewyższa dwukrotnie import (głównie z Niemiec). Zagraniczni klienci zajadają się głównie polską czekoladą, w mniejszym stopniu wyrobami cukierniczymi.

Niestety, bez marki

- Utrzymujemy bardzo dobrą tendencję w eksporcie. Patrzymy z nadzieją na rynki wschodnie. Może otworzy się szerzej Ukraina, jeśli będzie chciała wejść w struktury Unii - powiedział "Gazecie" sekretarz generalny Polbisco Marek Przeździak. Jego zdaniem takie tempo eksportu ma szansę utrzymać się także w przyszłych latach.

Z drugiej strony z branży dochodzą głosy, że przemysł cukierniczy w Rosji niezwykle szybko się modernizuje i jeśli w większym stopniu zaspokoi "głód" konsumentów, to trudno będzie naszym eksporterom walczyć na tamtym rynku. - Producenci maszyn są wprost zapakowani po sufit zamówieniami z Rosji - powiedział nam jeden z ekspertów z branży.

Po wejściu Polski do Unii pojawiło się wielu nowych chętnych na polskie słodycze, ale niestety najczęściej chcą zamawiać wyroby bez marki (np. czekolady), co dla naszych zakładów bardzo mało opłacalne.

A może tak w kraju

Poza tym eksporterom coraz bardziej dokucza silny złoty. Jeszcze w pierwszej połowie 2004 r. kurs wynosił 4,8 zł, a teraz oscyluje wokół 4,1 zł.

- To powoduje, że eksport zbliżył się niebezpiecznie do krawędzi opłacalności - uważa Marek Moczulski, prezes giełdowego Mieszka (wysyła za granice 20 proc. wyrobów).

Dlatego nasi producenci główne nadzieje pokładają w krajowym rynku, bo nadal jemy znacznie mniej słodyczy niż przeciętny Europejczyk. - Spożycie w jest u nas dwukrotnie niższe niż średnia w "starej" Unii - szacuje Marek Przeździak. Polbisco przewiduje, że rocznie nasz rynek będzie rósł 5-7 proc.

Unia i Wybrzeże Kości Słoniowej

Producenci słodyczy bardzo obawiali się wejścia Polski do Unii, głównie ze względu na pewną podwyżkę ceny cukru. Chodzi o to, że cena minimalna w Unii jest znacznie wyższa niż rynkowa cena światowa.

Z informacji zebranych wśród producentów wynika, że po 1 maja 2004 r. cukier podrożał blisko dwukrotnie. To znacząca pozycja w kosztach - firma wielkości ZPC Wawel rocznie potrzebuje 5-6 tys. ton cukru i taki skok ceny przekłada się na grube miliony zwiększonych kosztów.

W górę poszło też mleko, masło, orzeszki. Niepokoje na Wybrzeżu Kości Słoniowej, które dostarcza połowę światowej produkcji kakao, rozchwiały cenami tego surowca.

Firmy cukiernicze nie mogły wszystkiego wziąć na siebie. Efektem były podwyżki cen dla łakomczuchów. Większość wyrobów podrożała w zeszłym roku na sklepowych półkach o 5-10 proc. - W tym roku zmiany cen powinny być już minimalne - uspokaja prezes ZPC Wawel Dariusz Orłowski. Branża obawiała się także inwazji zagranicznych wyrobów, głównie ze średnich firm od naszych unijnych sąsiadów.

- Okazało się, że obawy były przesadzone. Ale taka konkurencja na pewno zwiększy się w tym roku. Wielu chciałoby zagospodarować tak chłonny rynek - uważa prezes Orłowski.

Z kolei prezes Moczulski spodziewa się, że w 2005 r. dużo naszych producentów wypadnie z rynku. Będą to głównie mali, którzy nie mają własnych silnych marek. A na takie słodycze coraz trudniej znaleźć chętnych.

W zeszłym roku wiele się działo w branży wśród wielkich producentów. Bydgoska Jutrzenka przejęła od szwajcarskiej Nestle markę Goplana oraz zakład w Poznaniu. Wawel pełną parą buduje nowy zakład w Dobczycach pod Krakowem.