Rosną szanse rurociągu Odessa - Brody

Czy po wstrzymaniu dostaw ropy Jukosu rafinerie w Europie Środkowej wrócą do pomysłu dostaw ropy spoza Rosji rurociągiem Odessa - Brody?

Takiego zdania jest agencja ratingowa Fitch. Rurociąg Odessa - Brody został wybudowany na Ukrainie, aby transportować do Europy surowiec ze złóż kaspijskich, które nie są kontrolowane przez rosyjskie kompanie naftowe. Od lat Moskwa niechętnym okiem patrzyła na pomysł przedłużenia tego rurociągu do Europy. Cieszył się on za to poparciem Unii Europejskiej i USA.

Polska podpisała z Ukrainą umowę międzyrządową o przedłużeniu rurociągu do Polski. Jednak w połowie zeszłego roku władze Ukrainy zmieniły zdanie i zgodziły się na trzy lata przekazać rurociąg koncernowi TNK-BP do eksportu rosyjskiej ropy przez Morze Czarne. Wciąż jednak można powrócić do pierwotnego planu wykorzystania tej rury i jej przedłużenia do Płocka.

- Wszystko zależy od decyzji nowego rządu Ukrainy, który zostanie powołany po zaprzysiężeniu Wiktora Juszczenki na prezydenta Ukrainy. Nie będzie inwestycji, jeśli Ukraina nie podejmie na wiele lat decyzji o tym, w jaki sposób będzie eksploatowany rurociąg Odessa - Brody - stwierdził Cezary Filipowicz, dyrektor generalny polsko-ukraińskiej spółki Sarmatia, która ma opracować plan przedłużenia rurociągu z Ukrainy do Polski.

Na opracowanie tego planu UE przeznaczyła specjalny grant. - Zgodnie z przepisami UE w najbliższym czasie w Kijowie powinien być ogłoszony przetarg na wykorzystanie tego grantu - powiedział "Gazecie" wiceminister gospodarki Jacek Piechota. Dodał, że chce udać się na rozmowy z nowym rządem Ukrainy m.in. o polsko-ukraińskich planach wykorzystania rurociągu Odessa - Brody.