Jak omijano ustawę kominową

Patent "na inwestora zagranicznego" Najsłynniejszym przykładem wręcz zakpienia z ustawy kominowej była sprawa PLL LOT.

Prezes firmy Jan Litwiński oraz siedmiu innych członków zarządu dostało ponad milion franków szwajcarskich za opracowania przygotowane dla mniejszościowego akcjonariusza LOT - szwajcarskich linii Swiss Air.

Według audytora pieniądze wpływały na konta w banku szwajcarskim. Ani minister skarbu, ani rada nadzorcza nic o nich nie wiedziały. Po ujawnieniu afery przez "Gazetę" Litwiński podał się do dymisji.

Patent na "świadczenia dodatkowe"

Ustawa kominowa ogranicza nie tylko zarobki, ale także rozmaite świadczenia "w naturze". Chodzi o limity na firmowych kartach kredytowych, służbowe mieszkania, telefony, ubezpieczenia, samochody itd. Ale to teoria. Kwestie te reguluje bardzo lakoniczne rozporządzenie premiera ze stycznia 2003 r.

Ze "świadczeń w naturze" najlepiej skorzystał mianowany w czasach AWS prezes KGHM Marian K. Zdaniem prokuratury prezes za pieniądze spółki wynajął sobie willę w Podkowie Leśnej pod Warszawą, z której korzystała także jego rodzina. KGHM płacił także za ochronę dla rodziny prezesa. Proces Mariana K. wciąż trwa.

Patent na "radę nadzorczą"

Prezesi państwowych spółek mogą także zasiadać w radach nadzorczych innych firm. Muszą jednak być oficjalnymi reprezentantami skarbu państwa.

Dyrektor Poczty Polskiej Leszek Kwiatek tak bardzo chciał dorobić w radzie nadzorczej Polskiego Towarzystwa Reasekuracyjnego, że "zapomniał" poprosić Ministerstwo Skarbu o dokument potwierdzający, że reprezentuje tam państwo.

W rezultacie nie wiadomo było, kto go delegował do tej rady. Zasiadał więc w niej niezgodnie z prawem i pobierał za to dodatkowe wynagrodzenie od PTR. Po ujawnieniu sprawy przez "Gazetę" Kwiatek stracił posadę.