Bogaty marynarz? To już mit

Tani dolar powoduje, że rodziny polskich marynarzy nie mają z czego żyć. Wielu szuka pracy na lądzie. Inni pływają za niskie stawki, bo nie mają innych możliwości

Dolarowe kontrakty na statkach dają utrzymanie 25-30 tys. Polaków. Według Międzynarodowej Federacji Transportowców najniższy kontrakt dla zwykłego marynarza to 700 dol. Starszy marynarz powinien zarabiać minimum 1,4 tys. dol. a kapitan 3,5 tys. dol.

Rok temu dolar kosztował 4 zł, teraz - 3 zł. Zarobki marynarzy skurczyły się więc o jedną czwartą. - Zarabiam 1,2 tys. dol. miesięcznie - mówi Marian Rutka, marynarz na amerykańskich statkach. - Wliczając przerwy w kontrakcie, płaca realna spada do około 800 dol. miesięcznie. A to przy dzisiejszym kursie, nawet w Polsce, żadna rewelacja - 2,4 tys. zł. Tym bardziej że sam utrzymuję rodzinę.

Ze względu na długie nieobecności mężczyzn w domu wiele żon marynarzy nie pracuje. W takich przypadkach zarobione dolary dzieli się przez dwa. - W ubiegłym roku poszłam do pracy. Z pensji męża marynarza nie można się już było utrzymać - mówi Marianna Wrońska. - Teraz coraz częściej ostatnie tygodnie przed wypłynięciem żyjemy z mojej nauczycielskiej pensji.

Pieniądze pływających zasilały całe nadmorskie miasta. Pośrednio cierpią więc także właściciele restauracji, sklepów, firm budowlanych, a nawet dilerzy samochodowi. - Przez całe lata marynarze stanowili bardzo dużą grupę naszych klientów - mówią sprzedawcy w gdyńskim salonie Mercedesa. - Niski kurs dolara sprawił, że to już historia.

Czy marynarz ma szansę znaleźć pracę na lądzie? - Młodzi marynarze i oficerowie nie mają z tym problemu - dowiedzieliśmy się od Bolesława Zasady z Federacji Związków Zawodowych Marynarzy i Rybaków. - Dramatyczna jest sytuacja starszych wiekiem marynarzy. Znają się tylko na pływaniu. Dlatego, nawet za marne grosze, nadal będą to robić.