Putin zna tajemniczych nabywców złóż Jukosu

Prezydent Rosji Władimir Putin jako jedyny na razie zna właścicieli tajemniczej firmy Bajkałfinansgrup, która kupiła główne złoża Jukosu. Czy firma ta kupiła także kompanię naftową Gazpromu, faworyta na licytacji złóż Jukosu?

Od niedzieli dziennikarze w Rosji starali się dowiedzieć, kto stoi za nieznaną nikomu firmą Bajkałfinansgrup. Firma ta za 9,4 mld dolarów kupiła główne złoża Jukosu, które władze Rosji postanowiły zlicytować na spłatę roszczeń podatkowych wobec koncernu. Dziennikarzom udało się ustalić tylko, że obracający miliardami dolarów Bajkał jest zarejestrowany w mieście Twer pod adresem, gdzie mieści się stary budynek z kawiarnią i kilkoma sklepami. Firma nie miała numeru telefonu i nie płaciła dotąd podatków. O spółce, która nie wiadomo skąd wzięła 1,8 mld dolarów na wadium do licytacji złóż Jukos, nic nie wiedział ani państwowy fundusz, który organizował licytację, ani nawet minister finansów Rosji.

Wczoraj okazało się, że prezydent Putin wie, kto stoi za tajemniczą spółką. Putin stwierdził, że nie jest to żaden z rosyjskich koncernów - jak przypuszczali analitycy i dziennikarze. "Akcjonariuszami tej spółki są wyłącznie fizyczne osoby, które od wielu lat zajmują się interesami w sferze energetyki. Zamierzają one, o ile mi wiadomo, wchodzić w związki z innymi firmami energetycznymi Rosji, które są zainteresowane tymi aktywami [złożami Jukosu - red.]" - powiedział Putin na konferencji prasowej w Szlezwiku po rozmowach z kanclerzem Niemiec Gerhardem Schröderem.

Dziennik "Wiedomosti" poinformował natomiast, że niewymienione dotąd z nazwiska osoby, które reprezentowały Bajkał na licytacji, to pracownicy dyrekcji koncernu naftowego Surgutnieftiegaz. Dziennik "Gazieta" zaś podał, że Bajkał został założony przez firmę Reforma, w której dyrektorem generalnym był były pracownik Surgutnieftiegazu.

Media już od niedzieli spekulowały, że to właśnie Surgutnieftiegaz mógł stać za nabywcą złóż. Koncern ten ma bardzo wysokie notowania na Kremlu, a także mnóstwo gotówki. Do tej pory zaprzeczał jednak, by miał coś wspólnego z Bajkałem.

Na konferencji prasowej w Niemczech Putin nie wykluczył, że w eksploatacji złóż Jukosu wezmą udział państwowe rosyjskie firmy albo partner Gazpromu - chiński koncern paliwowy China National Petroleum Corp.

Właśnie kompania naftowa Gazpromu uchodziła za faworyta w licytacji. Przedstawiciele Gazpromnieftu byli wraz z Bajkałem jedynymi uczestnikami aukcji, jednak nie złożyli żadnej oferty. Wczoraj zaś Gazprom nieoczekiwanie ogłosił, że jeszcze przed licytacją sprzedał wszystkie udziały Gazpromnieftu. Komu? Tego nie ujawniono. Może nabywcą był więc Bajkałfinansgrup?

W piątek sąd w USA zakazał Gazpromowi udziału w licytacji. Jukos i jego akcjonariusze zagrozili procesami nabywcy swoich złóż i bankom, które sfinansują ich zakup. Wczoraj koncern złożył w amerykańskim sądzie pozew o 20 mld dolarów odszkodowania od zwycięzcy licytacji.

Sprzedaż złóż Jukosu całkowicie odmiennie oceniają w USA i w Niemczech. W poniedziałek licytację skrytykował Departament Stanu USA. - Ta sprawa podkopała reputację Rosji jako miejsca do robienia interesów i zaufanie do instytucji prawnych i sądowych w Rosji - stwierdził rzecznik Departamentu Stanu Richard Boucher.

Wczoraj wieczorem przeciw sprzedaży złóż Jukosu zaprotestowała też administracja prezydenta George'a W. Busha. - Jesteśmy rozczarowani, że Rosja doprowadziła do licytacji. Wielokrotnie informowaliśmy rząd Rosji, że sposób, w jaki zajmuje się sprawą Jukosu, może mieć chłodzący wpływ na inwestycje zagraniczne w Rosji i wpłynąć na rolę Rosji w gospodarce świata - powiedział rzecznik Białego Domu Scott McClellan.

Natomiast kanclerz Niemiec Gerhard Schröder stwierdził, że licytacja to "wewnętrzna sprawa Rosji". Takie też było zresztą stanowisko władz Rosji.

Ogłoszony przez amerykański sąd zakaz licytacji złóż minister energetyki Rosji Wiktor Christienko ocenił jako "ingerencję w sprawy Rosji". Schröder dodał, że na fiasko skazane są próby wykorzystania sprawy Jukosu do popsucia niemiecko-rosyjskich stosunków.

Tymczasem akcjonariusze Jukosu oskarżyli władze Niemiec i osobiście Schrödera, że w imię utrzymania dobrych stosunków międzypaństwowych przymykają oczy na sposób likwidacji tego koncernu. Na zakup złóż Jukosu rosyjski Gazprom miał dostać 10 mld euro od konsorcjum banków zorganizowanego błyskawicznie przez niemiecki Deutsche Bank. Bank doradzał też Gazpromowi przejęcie złóż Jukosu. - Nie zmieniamy naszej strategii w sektorze naftowym - skomentował wczoraj wynik licytacji Gazprom.