Dziennikarze śledczy "Gazety" pozwali do sądu prokuraturę

Prokuratura chce sprawdzać billingi telefoniczne. - To naruszenie naszej godności i rzetelności zawodowej - twierdzą dziennikarze

Po raz pierwszy dziennikarze pozywają do sądu prokuraturę, domagając się uszanowania dziennikarskiej tajemnicy.

Kaliska prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie "wycieków" informacji ze śledztwa w sprawie Marka Dochnala, lobbysty podejrzanego o korupcję. Chcąc dopaść informatorów dziennikarzy, zażądała od operatorów billingów z telefonów Tomasza Patory i Marcina Stelmasiaka z "Gazety" oraz Anny Marszałek i Bertolda Kittela z "Rzeczpospolitej".

Zaprotestowały m.in.: Komitet Helsiński, Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, Rada Etyki Mediów i Krajowy Klub Reportażu, Business Centre Club. Dziennikarze odwołali się od decyzji prokuratury. Prokuratura Apelacyjna w Łodzi jeszcze nie rozpatrzyła zażalenia.

Patora i Stelmasiak pozwali prokuraturę do sądu za "naruszenie ich dóbr osobistych". - Prokuratura łamie prawo - mówi Patora. - Mogłaby sprawdzać billingi osób z organów ścigania, które miały dostęp do tajemnic. Tymczasem chce gwałcić tajemnicę dziennikarską, podważając tym samym naszą zawodową rzetelność i godność.

Dziennikarze będą żądać, by prokuratura nie korzystała z ich billingów i przeprosiła w prasie. Reprezentować ich będzie znana kancelaria Szczepaniak-Derdzikowski-Szczepaniak (m.in. wygrała Lechowi Wałęsie głośną sprawę o podatek od 1 mln dol.).

Janusz Walczak, rzecznik kaliskiej prokuratury, nie chce komentować pozwu. Twierdzi, że żądanie wykazu połączeń dziennikarzy nie narusza tajemnicy dziennikarskiej.