Lawina chińskich inwestycji w Ameryce Łacińskiej

Podpisaniem wartych 1,5 mld dolarów umów na wydobycie oraz produkcję niklu i kobaltu na Kubie prezydent Chin Hu Jintao zakończył owocny objazd państw Ameryki Łacińskiej

Przywódca Chin wybrał się za ocean głównie w poszukiwaniu źródeł surowców dla gwałtownie rozwijającej się gospodarki swego kraju. Szukał także wsparcia dla uzyskania przez Chiny w Światowej Organizacji Handlu (WTO) statusu "gospodarki rynkowej". Taki status może pomóc w odpieraniu zarzutów UE i USA o sprzedaż towarów po cenach dumpingowych.

Hu Jintao objazd Ameryki Łacińskiej rozpoczął i zakończył mocnym akordem. Tydzień temu w Argentynie Chińczycy zapowiedzieli gigantyczne inwestycje za 19,7 mld dolarów. Na budowę 300 tys. domów przeznaczą 6 mld dolarów, na wydobycie ropy - 5 mld. Budowa linii kolejowych i tunelu pod Andami do Chile pochłonie dalsze 8 mld.

To tylko obietnice, bez żadnych gwarancji - wskazywała argentyńska opozycja. Wątpliwości jeszcze wzrosły, kiedy okazało się, że planowane inwestycje w wydobycie ropy przewidują udział Argentyny w eksploatacji złóż w Angoli, przejętych niedawno przez Chińczyków.

Jednak władze Argentyny, która wciąż przeżywa trudności gospodarcze po kryzysie finansowym w 2001 r., z uwagą muszą się przysłuchiwać chińskim planom. Przez 10 miesięcy tego roku obroty handlowe Chin i Argentyny wyniosły 2,6 mld dolarów, z czego aż 2,1 mld przypadało na zdominowany przez soję argentyński eksport do Państwa Środka.

Dużo skromniej, ale bardziej konkretnie wyglądały porozumienia zawarte potem w Brazylii. Chińczycy zgodzili się m.in. wprowadzić ułatwienia dla eksportu na własny rynek brazylijskiej wołowiny i drobiu, a także wydać co najmniej 200 mln dol. na zakup 10 samolotów pasażerskich Embraer.

Z kolei w Chile (kraj ten eksportuje do Chin towary za prawie 4 mld dol. rocznie, z czego niemal połowę stanowi miedź) Chińczycy podpisali list intencyjny o wspólnych przedsięwzięciach w górnictwie. Tu konkretów nie podano.

Główny polityczny cel wizyty w Argentynie, Brazylii i Chile został osiągnięty - wszystkie te trzy państwa obiecały poprzeć starania Pekinu w WTO o uzyskanie statusu gospodarki rynkowej.

Na takie poparcie Chiny nie mogły liczyć od władz komunistycznej Kuby. W Hawanie Chińczycy robią za to świetne interesy. Kuba zajmuje trzecie miejsce w świecie wśród państw zasobnych w nikiel, niezbędny do produkcji np. stali nierdzewnej. Na Kubie jest też jedna dziesiąta światowych zasobów kobaltu niezbędnego np. przy produkcji nowoczesnych baterii.

Chiny, które już obecnie około połowy potrzebnego niklu sprowadzają z Kuby, postanowiły zająć się zwiększeniem wydobycia na tej wyspie tych strategicznych surowców. Chiński koncern górniczy Minmetals podpisał umowę o wartości 500 mln dol. w sprawie eksploatacji niklu i kobaltu w spółce z Kubańczykami. List intencyjny w sprawie eksploatacji drugich złóż niklu na Kubie podpisał zaś China International Trust and Investment Corp. Realizacja tego projektu pochłonąć może 1 mld dol.

Od upadku muru berlińskiego Kuba, niegdyś związana głównie z ZSRR, zacieśnia swoje stosunki z Chinami. Materiał za 6 mln dol. na szkolne mundurki i telewizory za 1 mln dol., jakie Kubańczykom ofiarował chiński lider, to podarki, które mają w społeczeństwie budzić ciepłe uczucia dla Chińczyków. Fidel Castro zaś dostał zgodę na odłożenie o 10 lat spłaty nieoprocentowanych kredytów, jakie na początku lat 90. otrzymał od Pekinu.

Czy w przyszłości Pekin nie skusi się, by przekształcić Kubę w swoisty "niezatapialny lotniskowiec gospodarczy" u brzegów USA?