Zmarł Marcin Pawłowski

O godz. 19 już nigdy nie usłyszymy: ?Marcin Pawłowski. Fakty. Witam państwa?. W wieku 34 lat zmarł jeden z najbardziej lubianych polskich dziennikarzy

Marcin Pawłowski od ponad dwóch lat walczył z chorobą nowotworową. W sobotę zmarł, ale walczył do końca. Kiedy przestawały działać plastry z morfiną, nie godził się na silniejsze leki, po których mógł stracić świadomość.

- Kiedy wspominaliśmy Marcina, łzy przeplatały się ze śmiechem. Płakaliśmy, bo jego naprawdę nie da się zastąpić. Śmialiśmy się, bo to był niezwykle ciepły facet - wspomina Tomasz Sianecki, reporter TVN.

Najbardziej rozbawiło ich wspomnienie zielonego, pikowanego płaszczyka, w którym Marcin przyszedł kiedyś do pracy. - W TVN to ja uchodzę za najgorzej ubranego faceta, ale ten jeden raz mnie przebił - dodaje Sianecki.

Dziennikarską karierę zaczynał w rodzinnych Kielcach od gazetki szkolnej "Nota Bene". Pierwsze "prawdziwe" artykuły opublikował w wieku 19 lat w "Echu Dnia". Później była kielecka "Gazeta Wyborcza". O tym, że będzie dziennikarzem, mówił już w liceum. - Jego ojciec to nestor dziennikarstwa sportowego w Kielcach. Marcin miał smykałkę do tego zawodu - wspomina Paweł Chmielewski, szkolny kolega. Bardzo szybko awansował. Po studiach pisał w dziale sportu w "Nowym Świecie", potem pracował w Radiu Kolor. Pracę w telewizji zaczynał od Warszawskiego Ośrodka Telewizyjnego. Widzom wpadł w oko, kiedy prowadził w Programie 1 TVP "Filmidło" - program o nowościach filmowych. Gdy powstał TVN, ściągnięto go do tworzenia "Faktów".

W 2002 roku Marcin relacjonował inwazję na Afganistan. Po powrocie zaczął mieć kłopoty ze zdrowiem. Lekarze zdiagnozowali raka. Po chemioterapii wydawało się, że wszystko będzie dobrze.

- Po drugim nawrocie choroby Marcin chciał wrócić na wizję. Odradzałem mu, bo to kosztowało mnóstwo energii, ale on nie dał za wygraną - wspomina Sianecki. Widzowie zaakceptowali go, mimo że choroba strasznie się z nim rozprawiła. "Nie zapomnę, jak niedawno prowadził główne wydanie ''Faktów" - zrobił to profesjonalnie jak wcześniej, mimo że było go o połowę mniej" - napisał na forum Robif.

Przez ostatnie tygodnie żegnał się ze znajomymi. - Wiedział, że to już koniec - wspomina znajoma. Najtrudniej było mu pożegnać się z ukochaną córeczką Zuzią. - Mieszkałem z panem Marcinem na jednym osiedlu, znam go jedynie jako sąsiada i tatę Zuzi. Był naprawdę jednym z niewielu ojców, których kojarzy się z dzieckiem. Inne dzieci na ogół spędzają czas z opiekunkami, babciami czy mamami - wspomina sąsiad.

Marcin Pawłowski zostanie pochowany na warszawskich Powązkach.