Pensje nam się kurczą

Bardzo trudna sytuacja na rynku pracy sprawia, że pracownikom trudno negocjować podwyżki. Mało tego, w październiku przeciętne wynagrodzenie wyniosło 2386,34 zł, czyli o 2,2 proc. mniej niż we wrześniu. W ten sposób roczny wzrost wynagrodzenia wyniósł tylko 2,4 proc.

Te dane GUS kompletnie zaskoczyły analityków. - Miesięczny spadek płac jest normalny w styczniu, bo w grudniu płacone są dodatki świąteczne i premie - stwierdza Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego.

- Byliśmy największymi pesymistami na rynku, a i tak się pomyliliśmy. Przy obecnej inflacji realne wynagrodzenie spadło o 2,2 proc. Takiego spadku nie mieliśmy od 1995 r. - przelicza Bartosz Pawłowski, analityk ING BSK.

Tak niewielki wzrost płac (a w zasadzie spadek) oznacza, że ze strony popytu konsumpcyjnego nie ma zagrożenia wzrostu inflacji. - Te dane będą dla Rady Polityki Pieniężnej ważniejsze niż ogłoszony wzrost inflacji - uważa Zajdel-Kurowska. W ekonomistach wzrosło przekonanie, że podwyżki stóp w listopadzie nie będzie.