Jukos jednak nie chce bankructwa

Rada dyrektorów koncernu Jukos nie będzie zalecać akcjonariuszom, by ogłosili bankructwo firmy - powiedział prezes Jukosu Steven Theede na wtorkowej telekonferencji z inwestorami

Wcześniej przedstawiciele Jukosu zapowiadali, że 20 grudnia na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy może być omawiana sprawa bankructwa lub likwidacji firmy. Do takiego kroku skłoniły koncern roszczenia władz w Moskwie.

Zdaniem rosyjskiego fiskusa Jukos ma 18,6 mld dolarów zaległości podatkowych za lata 2000-2002. Z tej kwoty do tej pory spłacił 3,9 mld.

Przedstawiciele koncernu poinformowali we wtorek , że oczekują wkrótce rachunku z zaległościami podatkowymi za 2003 r. - Będziemy wiedzieli, jaki władze mają do nas stosunek - stwierdził Theede. Żalił się przy tym, że nie widać, by władze chciały negocjować.

Moskwa nalega, by Jukos sprzedał swoje główne złoża, aby spłacić zaległe podatki. Koncern chciałby zachować złoża i ustalić z władzami warunki spłaty zaległości. W poniedziałek przedstawiciele ministerstwa sprawiedliwości mówili jednak, że już w grudniu pod młotek mogą trafić aktywa Jukosu.

W razie bankructwa koncernu władze Rosji prawdopodobnie nie mogłyby sprzedać majątku Jukosu na ustalonych tylko przez siebie warunkach. Spłata wszystkich długów powinna odbywać się pod nadzorem rady wierzycieli.

Gigantyczne roszczenia fiskusa wobec Jukosu negatywnie odcisnęły się na wyniku finansowym koncernu. Po trzech kwartałach strata netto sięgnęła ok. 6 mld dolarów, gdy rok wcześniej było to ponad 700 mln dolarów czystego zysku.