Pożegnanie barona SLD na Pomorzu

Andrzej Różański, pomorski baron SLD i członek orlenowskiej komisji śledczej, za tydzień przestanie być szefem Sojuszu na Pomorzu.

Różański nie uzyskał wystarczającej liczby głosów podczas wczorajszego zjazdu gdyńskiego SLD - zebrał ich o 17 za mało, by znaleźć się w nowej radzie wojewódzkiej partii. Po ogłoszeniu wyników zrezygnował nawet z ubiegania się o mandat delegata na zjazd wojewódzki, a to oznacza, że nie będzie mógł się ubiegać o reelekcję. - Taka jest polityka - skwitował. - Będę miał teraz więcej czasu, aby zająć się pracami w Sejmie i komisji śledczej.

Pytany o komisję orlenowską przyznał, że kilka dni temu dzwonił do niego Leszek Miller. Były premier dopytywał się, czy w przekazanych do komisji zapisach rozmów Andrzeja Pęczaka i Marka Dochnala ten ostatni rzeczywiście na niego się powoływał. - Wtedy nie znałem wszystkich zapisów rozmów - mówi Różański. - Z tego, co przeczytałem, wynikało, że Dochnal się na Millera nie powoływał, i to mu powiedziałem. Uważam, że nie złamałem procedur, bo zapisy te trafiły do nas jako jawne i już za chwilę mieli je dziennikarze. Osobiście uważam, że prokuratura popełniła błąd, nie utajniając tych podsłuchów.

Podczas weekendowych zjazdów SLD w Gdyni i Gdańsku postawiono na młodych działaczy. W Gdańsku wieloletniego szefa rady miejskiej Aleksandra Żubrysa zastąpił 38-letni Krzysztof Andruszkiewicz, a w Gdyni będzie nim nadal 36-letni Mariusz Falkowski.