Polak zginął w słowackich Tatrach

Słowaccy ratownicy górscy odnaleźli w niedzielę ciało polskiego taternika. Leżało przysypane ponaddwumetrową warstwą śniegu, przyniesioną przez lawinę. To pierwsza ofiara śmiertelna słowackich Tatr w tym sezonie zimowym

Słowacki GOPR nie ujawnia danych ofiar gór do czasu powiadomienia o wypadku rodziny.

Do wypadku doszło w sobotę, według dwóch kolegów ofiary, podczas schodzenia ze szczytu Wysokiej. Mężczyzna poślizgnął się na skale i spadł 300 metrów w dół. Koledzy udzielili mu pierwszej pomocy i wezwali ratowników górskich; miał poważnie zranioną głowę i miednicę. Po krótkim czasie ranny stracił przytomność.

Trzy godziny od zgłoszenia wypadku trójkę Polaków zasypała lawina. Ratownicy górscy byli w tym czasie już 300 metrów od nich; udało się im z lawiny wydostać zdrowych Polaków, rannego nie znaleźli.

Poszukiwania prowadzono do godziny 22.30. Jej dalsze prowadzenie uniemożliwił padający gęsty śnieg, mgła i silny wiatr. Złe warunki pogodowe spowodowały, że nie było możliwości skorzystania z helikoptera.

Akcję poszukiwawczą wznowiono w niedzielę rano. Wzięło w niej udział 18 ratowników i pięć psów przeszkolonych w poszukiwaniu osób zasypanych przez lawiny.

To pierwsza ofiara śmiertelna słowackich Tatr w tym sezonie zimowym, 12 od początku roku.

Na Słowacji każdego roku - od 1 listopada do połowy czerwca - obowiązuje zakaz wypraw w góry. Zakaz dotyczy szlaków powyżej schronisk.

Polacy znajdowali się powyżej schronisk górskich, w terenie gdzie nie ma żadnych szlaków turystycznych.